sobota, 1 stycznia 2011

2011



Boże, chroń najważniejsze Miłości mojego życia.
Błogosław nam i strzeż od złego.


stula 2011-01-01 19:35:22


kulinarnie inaczej:)



Wypijam ostatnio hektolitry herbat. Zielone, jaśminowe, mięta z jabłkiem, wiśnia z bananem, biała z gruszką, hitem jest migdałowo-truflowa z cytryną. Wszystkie, rzecz jasna bez cukru. Po prawie 7 tygodniach bez cukru zastanawiam się jak mogłam zabijać smak i zapach herbat tym białym proszkiem. Jeśli chodzi o kawę, wypijam ¾ kubka ok 10tej rano, 100% arabica z krakowskiego kredensu ze szczyptą kardamonu, świeżo mielonego – kawa po kurdyjsku w wersji ubogiej:) Smaczna! Obowiązkowo do kubka kawy pół litra wody. Pewne nawyki weszły mi już w krew. 30 minut przed posiłkiem oraz po posiłku nie piję niczego. Nie łączę węglowodanów z tłuszczami, jem sporo białka żadnego podjadania. Wybrałam sobie ciężki czas na zmianę nawyków Ale być może dlatego uwierzyłam w samą siebie. Zostałam rzucona na głęboką wodę pokuszenia smakowego i wychodzę z tego obronną ręką. Całkowicie zakochałam się kulinarnie w cukini. Warzywo to, zastępuje mi ziemniaki – które uwielbiam ale ze względu na bardzo wysoki indeks glikemiczny jest mi zakazane. Cukinia grillowana z serem fetą, suszonymi pomidorami – rewelacja, cukiniowe placki – boskie, zupa cukiniowa – nieziemska, pizza na bazie z cukini – rozkosz. Czy ja już pisałam, że marzy mi się otwarcie knajpy dla rodziny, bliskich i dalekich? Nawet widzę już duże drewniane stoły i obrusy w groszki. Poza tym odkryłam na nowo w mojej kuchni oliwę z oliwek, ocet balsamiczny, sos sojowy, kiełki wszelkiej maści, soczewicę, ciecierzycę i trawę cytrynową. To, co mnie najbardziej cieszy w trakcie zakupów, to fakt, że ¾ regałów w marketach mnie makaronami (kupuje je w sklepie ze zdrową żywnością pilnie śledząc etykiety), działy ze słodyczami (o zgrozo, jest tego mnóstwo), działy z alkoholem rzecz jasna (zgrzewkę zielonego piwa wiadomo biorę zawsze dla jk), działy z mrożonkami też omijam. Zostają mi stoiska warzywno-owocowe, rybne i te ze specyfikami w/w jako nowoodkryte. Radość z kupowania żurawiny, cieciorki, kilogramów cukini, bakłażanów, sałat wszelkiej maści i pomidorów truskawkowych jest adekwatna do tej, kiedy zajadałam się olbrzymią ilością słodyczy. Jeśli mogę kogokolwiek zachęcić do zmian nawyków w kuchni to będę szczęśliwa bo na prawdę warto. Po 7 tygodniach 100% zmian są już efekty. Pomijając spadek wagi dodam rewelacyjne wyniki krwi, pozbycie się bólów kręgosłupa, 95% polepszenie stanu cery, ogólny mega power do życia. Nawet nie wyobrażam sobie co będzie jak wiosną i latem pojawią się świeże warzywa i owoce, głównie czekam na jegomość pomidor:) I pomyśleć, że jeszcze dwa miesiące temu nawet w głowie nie przeszła mi myśl, by zmienić właśnie to! A kończąc muszę to napisać, że stół i łóżko to dwa najważniejsze elementy naszego (mojego) życia. Błogi sen i dobra zdrowa strawa to radość duszy i ciała. A z tym łatwiej jest się realizować w życiu.



stula 2011-01-02 21:20:53


wkrótce urodziny więc KONKURS!!!



2003-02-01 19:07:32 – wtedy wpisałam pierwszego posta. Nie sądziłam, że zabawa będzie trwać już wiele osób, które miały wpływ na moje życie – bardziej lub mniej. Dziękuję wszystkim, którzy tu przebywają od czasu do czasu. Spośród wszystkich osób, które zostawią w komentarzach maleńki ślad po sobie - Lena wylosuje 1 lutego 2011 o 19:07 - dwie, które zostaną obdarzone przez nas prezentem. Nie ma większej radości jak sprawianie jej innym:)

Jeśli konkurs wygra osoba z okolic, zapraszam na sernik urodzinowy specjalnie z tej okazji pieczony.



stula 2011-01-09 21:25:33


spisane wczoraj, tj pn 10.01.11



Niedzielnie zaplanowaliśmy wspólny obiad na mieście. Lena zapomniała już jak to jest szamać pizze w Starej Maszynie a po rosole tam – ma biegunkę. Pojechaliśmy więc do góralskiej Kobyłki. Bardzo byłam ciekawa zachowania młodej. Na początku mówiła baaardzo głośno, co spokojnie wyperswadowaliśmy, że to nie jest dom ani przedszkole, że inni chcą zjeść w spokoju. Ok, zrozumiała, potem oczywiście sama wybrała sobie z menu pomidorówkę, naleśniki z czekoladą i sok jabłkowy. Czas czekania na jedzenie spędziła z petshowkami, rozglądając się, wypatrując kota, który się tam kręcił. Talerz zupy zjadła ze smakiem, lekko ulała się na ławkę – co skomentowała: lekko rzygłama ale przecież to nic! Parka na górze obserwowała nas stale i pewnie każde z nich miało myśli – jak to będzie jak będziemy tu z dziećmi:) Po zjedzonym naleśniku zaczęła lekko puszczać bąki, to nic, łazienka baaardzo się jej podobała, ja umyłam druty po szpinaku, co Lena skomentowała – maaaamooo te zamki wypluwasz czy co? Ogólnie cudnie. Po wyjściu słońce prosto w twarz:) Spacer po parku i msza. Wejście było ładne, ciche, potem młoda przewróciła ławkę z takim hukiem, że pewnie wszyscy się obudzili, potem tylko się kładła na swojej ławce bo po takim obiedzie to powinna być siesta a nie msza. Potem tylko przywaliła głową w mur jak próbowałam w nerwach ją posadzić, była też toaleta a jakże i potem był już dom. I tak sobie myślę, nie wiem co zrobić, żeby w kościele była grzeczna. Ale i tak ją kocham kocham kocham... Dziś nasza rodzina się powiększyła o jednego małego chomika dżungarskiego – Zuzię. Jest słodka:) Myśl mam od rana taką, że nieszczęśliwi ci ludzie, którzy nie kochają zwierząt i muzyki. A muzycznie to:

http://www.youtube.com/watch?v=hZNUvRn0ry4



stula 2011-01-11 19:12:09


czwartek, 13.01.2011



Mam teraz taki czas, że trudno mi zebrać wszystkie myśli które kotłują się w głowie. Nadmiar wrażeń, nadmiar pomysłów, nadmiar rzeczy do zrealizowania. Niby czasu sporo ale nie umiem jakoś tego ogarnąć.

 

Dlatego, że po pierwsze – gotowanie. archiwum potrafię przejrzeć w kilka wieczorów, archiwum kilkuletnie ze zdjęciami, z przepisami. Zmysłowa radość. Spisałam co miesiąc jedną, a na wszelkie okoliczności prosić o taki prezent właśnie.

Po drugie – szycie. Prostota obsługi Singera mobilizuje do realizowania pomysłów, w głowie mam dwie spódnice, chusteczniki, domki na ścianę, chustki z frędzlami, zazdroski z koronką. Zbieram stale potrzebne materiały, koronki, guziki, tasiemki i inne takie. I teraz kiedy to robić, kiedy Lena jest w przedszkolu staram się pracować, co by te tasiemki móc za co kupować; po przedszkolu wolę czas poświęcić córce, wieczory zazwyczaj sprawdzam to co napisałam etatowo lub nie mam już sił na nic innego. Ale, idą ferie może coś razem z córką stworzymy (w planie szyte laurki dla babć i dziadków:).

Po trzecie – praca, którą uwielbiam. Pisanie. Tematy zapodano mi arcyciekawe:) Od roli “nacięcia krocza” po normy aksjonormatywne w socjologii pracy. Uwielbiam takie rozciągłości tematyczne, nie nudzę się nigdy! I o to chodzi, żeby w życiu było urozmaicenie.

Po czwarte dom – staram się być perfekcyjna panią domu, choć to były pierwsze święta Bożego Narodzenia kiedy nie umyłam okien, bo obraziłam się na zimę, której nie lubię a kłopoty zdrowotne też miały w tym swój udział. Ale staram się. Niestety praca w domu ma to do siebie, że wiecznie człowiek myśli – a to rosół załączę dla Leny, a to przyszykuje już coś do obiadu, a to chociaż poodkurzam itd. W planach mam własne małe biuro ale to za jakiś czas, jak mi się lokum zwolni.

Po piąte Lena – choć Ona jest na pierwszym miejscu. Uwielbiam z Nią być, uczyć się od Niej. Taka mała kobietka z charakterkiem. Cały czas uczę się żeby nie zniszczyć czegokolwiek w Jej wychowaniu. Ostatnio mam przemyślenia odnośnie mojego domu rodzinnego i widzę jak wiele można zakorzenić w nas, jak wiele dobrego można wnieść w dorosłe życie, ale czasem pewne przyzywczajenia wpojone od maleńkiego mogą niestety negatywnie procentować. Z ostatnich wniosków stwierdzam, że na pewno będę mobilizować Leną do wszelkich jej “pomysłów na siebie”; jeśli wymyśli teatr – powiem super; jeśli jazdę konną – powiem cudnie; jeśli alpinizm – z drżeniem serca ale spoko. Złym słowem typu: “no co ty, po co ci to, ciekawe jak długo wytrzymasz, nie lepiej siedzieć w domu, co nudzi ci się?” można bardzo ograniczyć życie, albo wychować człowieka o bardzo niskiej samoocenie. Kolejne banalne przyzwyczajenie, “zjedz wszystko z talerza bo nieładnie tak zostawiać resztki”. A więc ja dziś mówię NIE, właśnie dbając o siebie MOŻNA zostawiać niezjedzone potrawy na talerzu. Dla własnego zdrowia. Koniec.

Po szóste – zdrowe życie. I to jest moje ostatnie odkrycie, w sensie świadomość mam taką od dawna ale z wcieleniem w życie pewnych zasad bywało różnie. Teraz jestem wolna i mam prawo myśleć i żyć jak chcę. Czuję się szczęśliwa (a kiedy ja nie jestem szczęśliwa jak do szczęście czasem wystarcza mi filiżanka dobrej kawy) odkąd dobrze jem; mało tego, wiecie, że ja już wyczuwam smakowo wszlkie przerobione fabrycznie jedzenie? Kubki smakowe chyba przeszły ostatnio niezłą rewolucję. Ale też trzeba uważać, bo stałe dążenie do perfekcyjności może zaszkodzić kuchni. W kuchni, jak i w życiu należy zachować dystans, poczucie humoru i odrobinę niedopowiedzenia...

ps

Miałam tego nie pisać, ale co tam – śniłam ostatnio, że rodzę, poród był łatwy lekki i przyjemny, w końcowej fazie powiedziałam: no synek, wychodź proszę bo mama musi się brać za odchudzanie.

Nie nie, nie świruję. Choć może trochę, ale dobrze mi w tym szaleństwie.



stula 2011-01-13 11:58:31


sobotnio



Temat zaczął się w "PS.Kocham Cię" o odejściu ze świata żywych ukochanego mężczyzny, z którym żyjesz, dzielisz wszystko, który jest dla Ciebie wszystkim.
Potem siedząc rozanielona na krześle w instytucie ireny e., relaksując się czytam gazetki. I czytam w "Pani" wywiad z Joanną Racewicz, wdowie po mężu, który zginął pod Smoleńskiem. Mocne, mądre słowa. Łzy mi strugami spływają po twarzy. Nie umiem tego pojąć nawet w paru procentach, co czują kobiety które straciły swoich mężów.
Dziś czytam w TS wywiad z żoną o śmierci męża himalaisty; osierocił dwójkę małych dzieci. Wywiadu nie doczytałam do końca...
Dzięĸuję najmocniej jak umiem mojemu JK, który odkąd jest Lena nie realizuje pasji himalaizmu. Wiem, że mu może i tego brakuje ale jest mądry, kochający, odpowiedzialny a miłość do córki, do mnie, do domu wygrała z górami. I dziś wiem, że gdyby miał jeszcze raz wybierać, w 100% jeszcze raz wybrałby nas. Rozmawiamy o tym co miesiąc, za każdym razem proponuje mu żeby wyjechał, zrealizował swoje marzenie, ale nie chce.

Czytam wywiad z Agnieszką Kręglicką i potwierdza się moja świadomość zdrowego odżywiania. A do tego zdanie, które mogę w 100% potwierdzić: "kiedy nie jem mam większy apetyt na sex".

Wczoraj obejrzeliśmy "Coco Chanel". Płakałam przez cały film. Żeby uczcić jej wysokość Coco, chyba zakupię słynną Piątkę:). Pięĸna, mądra, zdolna, pracowita, uparta, cudowna KOBIETA. Pewnie spory udział w moim zachwycie miała tu Audreya Tautou. W kolejce do obejrzenia czeka "Chanel i Strawiński".

Sobota, czekając na znajomych, pijemy z Leną herbaty, oglądamy tęczę na niebie, słuchamy Hansa Zimmermana. JK pisze sms, że widział 4 klucze gęsi wracających do nas. I jest nam tak dobrze!!!

A potem opowieść znajomej, smutna, jeszcze bardziej potwierdziła mi jak bardzo jestem szczęściarą mając takiego faceta!
Faceta, który zszedł dziś do piwnicy, undergroundowo porządkuje... 3/4 naszych szaf to małe ciuchy Leny, czas je upchnąć gdzie indziej. Zaczekają na swój czas.

A i jeszcze to, Zuza uszyła dla mnie torbę. Spełnienie marzeń, duuuża XXL torba hobo w moim ukochanym kolorze!










stula 2011-01-15 21:35:15


czwartek



A dziś zapowiada się dobry dzień. Od południa Lena zostanie u Babci, aż do jutrzejszego południa.
Mam plany, milion planów, basen, zakupy, kino, kolacja, książka, bieganie....
ech...
Taki dzień zdarza się rzadko i może dlatego radość większa, z tej pseudo wolności:)

update wieczorem
posialiśmy kiełkownik, ponieważ uwielbiamy kiełki a gotowe w plastikach są w sumie drogie to zainwestowałam w kiełkownik i ... mąż posiał:). poza tym co. pobiegałam 45 minut i już mam zakwasy, pobrzuszkowałam z kołyską; pobiegałam po sklepach, odkryłam coś takiego jak decathlon - zakupiłam polar, legginsy, sportowy biustonosz, koszulki, Lenie kurtkę sportową. fajny ten sklep. zobaczymy jak wyjdzie w praniu. przeczytałam pierwsze 10 stron książki o Coco - już mi się podoba. zjedliśmy z JK pyszną kolację, mąż pizza i wino, ja ser makaron i kefir i warzywa no oczywiście, że warzywa. a teraz siedzimy. cisza. Zuza zapingala w kółku, ryby machają ogonami, słuchamy muzyki i nam błogo...
o jak błogo...


stula 2011-01-20 09:28:35


poniedziałek, 24.01.2011



W filmie "Dieta miłosna" trójkąt miłosny marzy o tym, żeby zawsze mieć poniedziałek i być razem. Odkąd osobiście nie musze wstawać na ustaloną fabrycznie godzinę, lubię poniedziałki! Wracając do filmu, jeśli ktoś lubi temat kuchni, gotowania, hiszpańskie produkcje, południowy temperament i dobre zdjęcia - polecam. Warto.

Poszukując dziś w SH materiałów w groszki i kratki przy okazji przekopałam pudło płyt cd z muzyką za 2zł. Wybrałam składankę utworów z musicali takich jak: Oliver, Evita, Jesus Christ Superstar, Dr Dolittle, Marlene itp. Delektuje się teraz radośnie pracując. Drugą płytkę wzięłam bo mi się okładka spodobała - Ingrid Chavez "Elephant box". Muzyka inna od tej którą lubię; gdyby ktoś był chętny na nią - odstąpię.


Mój płaski brzuch mnie zachwyca, waga jakby nieco stanęła w miejscu co mnie martwi ale niewątpliwie ma na to wpływ brzuszkowanie z kołyską i bieganie na trampolinie. Kondycję najwyższy czas zacząć na nowo budować:) Chciałam jeszcze raz zareklamować serię Ireny Ersi Tokyo +35, zakupiłam już krem na noc, maseczkę i krem pod oczy i jestem BARDZO zadowolona. Z pewnością warto dać takie kwoty za to cudo.

DOBREGO TYGODNIA!!! a ja znikam na pocztę odebrać książki...




dopisek wieczorny:
odebrałam wyniki, zaznaczyłam sobie około ośmiu poprzednich, które były dużo ponad normy.
dzisiejsze wyniki są idealne, perfekcyjne!
dzięki ci panie MM:)



stula 2011-01-24 13:11:48


niedzielnie przypominam o...


zostało kilka dni:)

---
ferie 2011





pięciokulowiec z fabrycznej

---
siłka








przygotowania do pierwszego balu







stula 2011-01-29 11:49:36



1 luty 2011



9 urodziny blogowe!
zapraszam wszystkich na tort i przyjęcie.
częstujcie się i bawcie.
DZIĘĸUJĘ WAM ZA TE 9 LAT!



Lena już od rana baluje!





...a wieczorem rozwiązanie konkursu:)
misa przygotowana:



WIECZOREM.
Dzięĸuję za życzenia i za wzięcie udziału w konkursie. Sierotką, dość życzliwą była Lena, po wylosowaniu pierwszych dwóch karteczek z imionami ubłagała mnie o jeszcze jedną, stąd zwyciężczynie są trzy! A było tak:
















GRATKI DLA WYLOSOWANYCH, ZABIERAMY SIĘ ZA PACZUCHY DLA WAS!
poproszę na vttm@op.pl wysłanie adresu, choć tylko soul nie znam; następnie zapewniam, że adres zniknie ze skrzynki.


stula 2011-02-01 08:32:26


2 luty 2011



dziś dzień pozytywnego myślenia a więc...
po pierwsze moja przyjaciółka ukochana najkochańsza zaraziła mnie mega radością i pozytywem!
po drugie od wczoraj przekopuje mega worki ze starymi ciuchami - takimi sprzed ślubu sprzed ciąży sprzed ery nie wiem jakiej i .... DO WSZYSTKIEGO SIĘ MIESZCZĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘ

hej ho hej ho hej ho ...

wystarczy odrobina nadziei pozytywne myślenie wszystko odmieni...


stula 2011-02-02 17:22:39


3 luty 2011



kiedy popada się w marazm myślowy (bo się jednak zastanowiłam grubo w noc nad jedną sprawą i wyszło mi, że to wcale nie jest zabawne jak mi się pierwotnie zdawało) liczy się duża dawka poczucia humoru, ogrzewające spojrzenie i nadzieja. mam to wszystko w zasięgu ręki ale wieczorem, męskie ramiona i niski cichy głos. ukojenie. zrozumienie.
jednak mój wrodzony optymizm zawsze bierze górę nad bzdetami, które pewnie już jutro będą daleko stąd.

my za to sobotnio wybywamy sami we dwójkę, para zakochanych na obiad, kino, koncert, wystawę...



stula 2011-02-03 21:51:09


07.02.2011



rozdrażniona jakaś jestem. wypiłam wczoraj wieczorem dzbanek za mocnej herbaty pu-erh i do dziś mnie jakoś nosi. nie mogłam zasnąć więc analizowałam zdjęcia z blogów tzw szyciowych, mam głowę pełną inspiracji. przydałoby się nieco talentu bo ze wszystkim sobie sama nie poradzę chyba. ale powalczę.

melduję, że dziś wyszły paczki dla dziewczyn!

weekend był szalony, obiad w PizzyHut, "Sanctum" w 3D, wystawa przyjaciółki, dzbanek herbaty w herbaciarni Biała Małpa gdzie usiedliśmy sobie po turecku bez butów i ... ciągnęło nas do domu, wiadomo dzieci nie ma starzy szaleją...
niedzielnie palmiarnia i poszukiwanie naszej naleśnikarni w Gliwicach - zamknęli nam.

już wiem, przecież to pms.



stula 2011-02-07 12:21:33


(ż)szycie:_



nosi mnie, skończyłam jeden projekt i postanowiłam odpocząć. usiadłam do maszyny.

powstało pare koszów jabłkowych



sprawdzamy nowy dziurkacz


torba na książki







zakupy JK edycji Św. Pawła, bardzo zresztą trafne






a potem przypomniało mi się, że niedługo czerwone święto do którego nie mam żadnych sentymentów. ale pomyślałam, że fajnie by było uszyć dziewczynom jakieś poduchy lalkowe.










jutro dokończę worki na prezenty-poduszki (w zielone grochy i pierwszy raz filcowe literki) oraz czeka na mnie pięĸny liliowy materiał na pościel? może. zobacze co wena podpowie z rana.


09.02.2011
Dziś urodziny cioci Ćmy - najlepszego moja Siostro!!!

Doszyłam jeszcze worki do poduszek przytulanek.





Amelka ma śliczną sukienkę prawda?


Lena znalazła w moich bluzkach podobny kolor i wogóle... powstanie sukienka:)


----

poza tym muzyka. wysylkowa miłość aktualnie na tapecie Janusza Radka, choć jak pierwszy raz ją słyszałam w aucie to byłam pewna, że to Maryla R. śpiewa:)



stula 2011-02-08 23:01:42
Lena, 16 lutego będzie miała 3,5

 

Ostatnio miałam rozmowę z przedszkolanką na temat córki. Że jest pogodna i wygadana (po mamusi), że sprytna i inteligentna (po tatusiu), że uparta (po mamsi i tatusiu), że potrafi rozbawić do łez i że jest coraz śmielsza. Pani opowiedziała scenkę, kiedy to kazała osobno chłopcom i dziwczynkom zrobić kółka żeby porównać czyje koło jest większe. Kazał policzyć ilu jest chłopców a ile dziewczynek. Na co Lena odrzekła: nie roumiem po co my mamy siebie liczyć skoro to gołym okiem widać, że koło dziewczyn jest większe!

Krótkie i trafne riposty, spostrzeżenia i komentarze – to ostatnio mocny atut Leny. Czasem jej hasełka są zbyt szczere ale zazwyczaj rozbawiające do łez.

Upiekłyśmy we dwie pieczeń i część pojechała do babci. Wnuczka z babcią kroją mięso, po czym Lena mówi: ty wiesz babciu jakie mama tam świństwo dawała!!!

Jemy obiad w Starej Maszynie, JK wsuwa sałatki i widać, że się trochę przy tym męczy po czym Lena zerka na niego I mówi krótko: o król sałaty!

Dzieci miały zrobić z plasteliny coś dla swoich mam, wszystkie lepiły słońce chmurki kwiatki... Lena przyniosła mi: różową glizdę w czerwonych kałużach.

Od pewnego czasu Lena załamana jest faktem, że kiedyś będzie musiała nas opuścić. Asia w przedszkolu powiedziała jej, że jak dorosną to będą miały mężów, dzieci i się wyprowadzą od rodziców. Na początku Lena płakała z tego powodu, że nigdy nie zostawi swojej mamy; potem stwierdziła, że jej mąż i dzieci będą mieszkały w naszym starym mieszkaniu a ona z nami i tylko na noc będzie tam chodzić; ostatnio odkryła inne rozwiązanie: mamusiu mam genialny pomysł! Przecież ja i mój mąż możemy sobie kupić mieszkanie w naszej

Zmieniłyśmy też książki (w odstawkę poszły te o księżniczkach, królewnach, księciach zakochaniach i ślubach – żyli długo i szczęśliwie). Aktualnie czytamy opowieści biblijne oraz m.in. Czarny klejnot, Haidi, Zaczarowany ogród, Dziadek do orzechów, Alicja w krainie czarów, Młode kobietki...



stula 2011-02-10 14:30:42


14.02.2011




Weekendowo obejrzeliśmy ToyStory 3, Królewnę Śnieżkę, Mniejsze zło. Na bajkach płakałam a polski film utwierdził mnie w przekonaniu w jakich dobrych czasach żyjemy. Po zakupie farb do ciała szalejemy twórczo na naszych ciałach:)

Od rana wędruję pomiędzy kuchnią a biurkiem. Łączenie zmysłów i umysłu:)
Dziwny ten przednówek.A dzisiejszy święty, patron chorych na epilepsję i psychicznie - wzywany był w przypadku schizofrenii i drgawek. W naszych Rudach mamy relikiwe Św.Walentego. Historię tzw walentynek widzę jako wprowadzoną przez markety, które to dobroczynnie dbają o swoich męczenników, dbają zaiście o wiarę i narodowe tradycje:)

Odkąd jestem na MM (to już 15kg mniej) stałam się miłośniczką herbat. Na zakupach biorę z półek już na pamięć to co chcę a resztę czasu poświęcam na książkach i ... herbatach. Uwielbiam je. Ostatnie odkrycie to wszystkie możliwe czerwone pu-erh. A od wczoraj rozkoszuje się po obiedzie Bioactivią Zioła Mnicha Na Odchudzanie - w składzie ma czerwoną pu-erh (likwiduje nadmiar tłuszczu i obniża poziom złego cholesterolu), yerba mate (pomaga spalać tłuszcz, termogeneza), dziką różę, mniszka lekarskiego, L-karnitynę (aminokwas stymulujący przemiany metaboliczne). A potem dla zmysłu smaku i zapachu: też Bioactivię Organic Tea Green & soursop. To przepyszna zielona herbata z aromatem owocu flaszowca miękkociernistego (smak taki poziomkowo-ananasowy). Jedna z lepszych herbat jakie piłam. Choć stale na pierwszym miejscu u mnie stoi zielona z jaśminem.

głupotki








coś czuje że mi sią za to oberwie, ale lena chciała zobaczyć jak tata będzie wyglądał we włosach i wąsach




najwyższy czas zabrać się za wiosenne ozdoby


i sukienka wiosenna też, w ulubionych ostatnio kolorach


doklejone wieczorem na prośbę:).reszta tu





stula 2011-02-14 11:19:36


17.02.2011



w miarę jedzenia apetyt rośnie i jakkolwiek zabrzmi to śmiesznie to - jak już pozbyłam się nadwagi i moje BMI wynosi aktualnie 22 to nie podobają mi się pośladki. rozpoczęłam ćwiczenia i mam nadzieję, że będę uparta.
ale nie o tym chciałam.


muzycznie zabrnęłam aż do Jeremy`ego Enigk`a, no jak ten facet śpiewa i jaką tworzy muzykę to ja wysiadam z rzeczywistości. mam taką dobrą duszę, która mi ostatnio wysyła takie perełki. poza tym zbieram do skarpety na koncert Anouk - gdziekolwiek będzie w pobliżu. panią kocham muzycznie od zawsze, ale jak ona teraz wygląda!!!! ikona pięĸna kobiecego, jak dla mnie rzecz jasna. szwagier właśnie przygotował dla mnie 9 płytek, dokupię sobie tylko ten live. ech...

wczorajsze spotkania zawodowe przekonały mnie, że jeśli masz talent i chcesz pracować są w Polsce firmy, które Ci przygotują niezłe zaplecze finansowe, socjalne, rozwojowe itp. piłam kawę z dyrektorką, menegerem i kierowniczką PR; miła luźna rozmowa, spisywałam odpowiedzi na moje pytania, analizowałam na gorąco. miesiąc temu taką samą rozmowę przeprowadziłam z pracownikami tej firmy i ... o dziwo, bez sielanki ale WSZYSCY są zadowoleni. zarówno pracownicy jak i przełożeni. zarządzanie talentami to bardzo mądra sprawa. 

przeglądając ciuchy w Promodzie natknęłam się na zwykłą białą bluzkę, doszyta koronka z małymi guziczkami - cena 89zł. mam pare takich w szafie, doszyje koronkę guziki i wyjdzie mi koszt, jak już policzyłyśmy z Lisią - ok 30zł. a za oszczędności zakupiłam sobie filiżanko/kubki w kropki. kropki mnie od kilku miesięcy bardzo kręcą, cieszą i uspokajają:)

popijam właśnie groszkową kawę, zagryzam korzennymi i zbieram się ociężale do pracy.





domki poczyniłyśmy wczoraj z Leną; powędrują do Polki (Poli, Polusi, Poleczki - pięĸne imię)


i zamarzył mi się taki oto zegarek




stula 2011-02-17 11:19:01


weekend 20 02 2011



wieczór piątkowy należał do bardzo śmiesznych, w sensie: wesołych. uśmialiśmy się z siebie. pogadaliśmy o kulinariach, o ludziach, o sobie i innych, ot - miły wieczór u Kotów. dobrze mieć dobrych ludzi tak blisko.

sobota bardzo twórcza, w kuchni. bardzo wesoła przy bajkach.
filmowo: Kochaj i tańcz, List do Julii, Co nas kręci co nas podnieca.
książkowo też.

niedziela już nie taka błoga, Lena ma katar, mega chrype, gorączkę. więc szybko nadrabiam to co się da jeszcze dokończyć zawodowo. najbliższy tydzień spędzimy w domu we dwie. 

dopisane ok 20tej
Len spała ponad dwie godziny, wstała bez gorączki i nas zaczęła ustawiać, mama rosół, tata do zabawy, no to pięĸnie...

dopisane w poniedziałek wieczorem
jeszcze rano siedziałam na dywanie i płakałam. taki dziwny poranek nieporozumień, głupstw, małych trywialnych spraw nad którymi nawet nie warto rozmyślać. a ja zagalopowałam za daleko i długo potem wracałam myślami do mojego domu. mojego cudownego kochanego domu w którym moja Chorowitka kochana, którą teraz trzeba nosić, chuchać i dmuchać. kochana moja. potem rzucam się w wir prac w zielonym pokoju, zazdroski wyszperane za 1zł, wiosenne okna, wysprzątane w każdym kącie. uwielbiam tak. a potem lena przygotowała przyjęcie, najprawdziwsze talerze sztućce i garnki przyniosła sobie do salonu i zapodała taaaki obiad, że leżałyśmy potem z brzuchami do góry i delektowałyśmy chwile... mama i córka... nasz dom... cisza... miłość... spokój...
Za żadne skarby świata nie oddałabym tego co mam:)


stula 2011-02-20 18:28:40


wtorkowo wieczorowo



chyba upadłam na głowę biorąc tyle zleceń.
uświadomiłam sobie to przed chwilą.
śpimy z Leną do 9tej, potem "domowujemy się". jest c u d o w n i e.
a jak już poogarniam wieczorny rozgardiasz, uśpię Lenę, podam kolację JK i przeprowadzę konieczną rozmowę zdawczo-odbiorczą - odpalam laptopa żeby pisać... ogarnia mnie niemoc, zero weny, chęci i sił.
głupio mi ale będę musiała ze dwa zlecenia oddać.
żeby móc oddychać. a ja lubię oddychać... w trakcie zabaw z Len, wspólnego z nią gotowania, cięcia słońc i chmur, malowania farbami, śmiania się i przytulania. wszystko to bez stresu, starchu i pośpiechu; obaw, że jeszcze coś muszę... bo najlepiej wychodzi mi gdy nie muszę nic...

głupie i niepoważne.
odwieczny problem mieć czy być.
na chwilę obecną chciałabym mieć i być.
choć aktualnie BYCIE z moją córką jest najważniejsze.

mam nadzieję, że u Was wszystko dobrze?
wiosna idzie...
za tydzień przyjdzie...
 
i co tam jeszcze. jutro usg piersiaków.
i będzie Mamasza.
dobry dzień.


stula 2011-02-22 22:32:59



czwartkowy poranek



chichotamy (
http://www.sjp.pl/co/chichota%E6 - w razie czego można poprawnie odnaleźć ten wyraz) i leniuchujemy.
chwytam chwile do słoika i zamykam szczelnie.
będzie na zapas, na smutki, na inny czas.

zielono nam w środku, na zewnątrz mróz i nawet nie chce mi się nosa wystawiać.
wczorajsze szybkie badanie usg, szybkie zakupy, szybko byle do domu.

gramy w chińczyka i bawimy się w pocztę.
załatwiamy ważne sprawy biznesowe, prowadzimy firmę mama&córka:)

błogo nam. a wieczorem filmy z JK, wczoraj "Furia" z Melem Gibsonem, którego uwielbiam; "Wyspa strachu".
siedzimy pod kocem z kubkiem malinowej zielonej. jak za dawnych lat.
czuje się jak na wakacjach.

miałam sen. widziałam siebie robiącą zakupy w wypaśnym sklepie. byłam zgarbiona stara i pomarszczona ale uśmiechnięta. miałam długi brązowy płaszcz i krótkie białe włosy. mogłam kupić to, co chciałam. potem widziałam siebie w pościeli, w małym mieszkaniu na parterze bloku. oglądałam tv. JK - stary pomarszczony cudowny dziadziuś wychodził do lekarza, wrócił smutny, przytuliłam go i było nam tak dobrze. marzę o tym, żeby zestarzeć się przy tym mężczyźnie. kocham go.


MM. sukces. waga - 58kg.


chciała być biedronką, jak zobaczyła siebie w lustrze - płacz i strach w oczach. aż tak źle?


miałam może 11 lat i kupiłam sobie Tristana i Izoldę


MMowe obiady...


od zawsze ulubiony kształt makaronu:)


szprychy odeszły mi od koła


wiosna


wiosna


hoja od dwóch tygodni kwitnie jak szalona


roszpunkowo


groszki kropki i inne. wiosna:)


nie wiedziałam jak podpisać. lena mówi: napisz - myślę.


wreszcie jest czas na zabawę


wczoraj zażyczyła sobie kluski dziś pizzę


pizza sercowa bez dodatków w wersji lenowej

zdjęcie zrobione przed chwilą z błyskawicznie zmienionym obiektywem.



stula 2011-02-24 11:20:11


piątek



wakacje się skończyły i w ciągu trzech dni muszę zrobić sporo, zawodowo. więc weekendowo popracuję. choć wisi nade mną widmo, że nie zdążę aaaaa......

żeby nie popaść w smutek (bo że mi się nie chce pracować to wiadomo) usiadłam dziś do maszyny i uszyłam to, co zaplanowałam (obrus, zazdroski, poszewki na poduchy). Lena i tak ma uczulenie na mamę przy laptopie więc z pracy w ciągu dnia nici.

potem wzięłam córkę i wyszłyśmy z mieszkania... odpocząć... -3 mrozu, tylko. Lena nawijała z każdą napotkaną osobą, która powiedziała nam dzień dobry. myślę, że moja córka nie będzie pustelnikiem. żeby oddychać potrzebujemy obie LUDZI.

wczorajszy sen to kupowanie nowego dużego mieszkania na rynku dużego miasta. pięĸne słoneczne dwupoziomowe mieszkanie. ciekawe co przyniesie dziejsza noc?









dopisane w sobotę
zacytuję, trucizna na moim nadgarstku:)
"Poison dla mnie to zapach miłości. Ale nie miłości pierwszej, naiwnej i sentymentalnej, nie platonicznego zauroczenia, pełnego westchnień i tajemnych schadzek, nie miłości lekkiej jak wiosenna bryza, nie uczucia zastanawiającego się "czy to jest przyjaźń czy to jest kochanie".
Trucizna to miłość spadająca nagle jak piorun sycylijski, gwałtowna, namiętna, dotykająca dojrzałych być może już ludzi z poukładanymi życiami, które nagle rozpadają się jak domki z kart podczas huraganu.
Pioson to miłość której czepiamy rozpaczliwie, się jak rozbitek pływającej deski; ostania a często i pierwsza, dokładnie w takim samym stopniu gorzka jak słodka.
Poison to miłość tak budująca, twórcza jak niszcząca i niebezpieczna. Może być panaceum na każdą chorobę duszy by za chwilę sączyć się jak prawdziwa trucizna do serca, i ranić i zabijać. Otruci, zatruci, odurzeni, zadurzeni, zanurzeni w trującej miłości równie często często ukryci pod cynicznymi pozami mężczyzny doświadczonego i kobiety, co zna życie nagle okazujemy się nieskończenie czuli i delikatni, rozczulająco bezbronni wobec potęgi.

Poison to zapach zobowiązujący, na bardzo szczególne okazje. Ubierając się w Truciznę ogłaszam moją siłę i słabość jednocześnie, rzucam wyzwanie światu i mężczyźnie.
A mężczyzna co się Trucizny na mnie i we mnie nie obawia pokazuje że ma serce mężne, gotowe do miłości i rozpaczy.
"



NO i Candy u http://poszukiwaniamoje.blogspot.com/



stula 2011-02-25 20:48:44


poniedziałek, ostatni dzień lutego 2011



u nas marzec oznacza małe zmiany. czy wyjdą nam na dobre? okaże się wkrótce...
na pewno w marcu będą wesołe dwa weekendy, jeden urodzinowy, drugi spa'owy:)

w tle muzyka hinduskiego twórcy A.R. Rahmana (z filmu "127 Hours").

a wczoraj wyrobiłam się z pracą; JK zajął się Len, nawet ciasto upiekli sami...
i to może jest zaczątek tego, co w marcu nas czeka...

dobrego tygodnia kochani!

----
1 marzec 2011
Lena jest 22 na liście a wczoraj popełniłyśmy wreszcie pierwszą osobistą torbę Lenkową:)














stula 2011-02-28 09:23:44



Tłusty Czwartek 2011



Po raz pierwszy znalazłam przepis na małe pączuszki bez drożdży, bo te mi zawsze w domowych wypiekach przeszkadzały. I upiekłam moje pierwsze pączki, kształtem to one nie przypominają pączka ale smaczne są baaardzo.

1,5 kubka mąki
3 jajka
serek homo 200g
łyżeczka cukru
łyżeczka proszku do pieczenia
odrobina soli
i kulki smażyć w oleju

wszystko
łatwe prawda?

ponieważ ostatnio mamy dla siebie dużo więcej czasu dziś na przykład poszliśmy po Lenę do przedszkola we dwójkę. wiecie jaka była szczęśliwa! o mama o tata!! proszę pani a po mnie przyszła mama i przyszedł tata!!! a potem obiad i pączki, JK nadziewał je dżemem truskawkowym. a potem przyjechała ciocia Ćma i było fajnie.

poranek i południe spędziłam w sądzie, musiałam przecież opowiedzieć wszystko co wiem na temat damskiego boksera. 4 godziny bez kawy i wody. wróciłam w innym stanie - daaawno nie bolała mnie tak głowa.













stula 2011-03-03 21:21:44


poniedziałek, 07.03.2011



roznosi mnie. dlatego dziś wzięłam urlop i umyłam okna, przesadziłam kwiatki, wymyłam sufity, szafy, lustra, balkon; czego ja nie wymyłam!
pms mnie delikatnie mierzi, dlatego nie wiem jak dotrwam do dnia 28?
i jeszcze coś - w listopadzie leżąc w nocy postanowiłam, że na urodziny JK zrobię mu prezent i oprócz ulubionej wody (Sean John), będę miała znowu pięćdziesiątkęósmekę. I mam!
muzycznie od soboty dzięĸi Elfi - Emma
nieustannie!

tekst z Jagienki:

Gudrun Sjoden zaskakuje mnie zawsze prostotą i kolorystyką. Uwielbiam jej projekty. Marzę o butach z nowej kolekcji, a kształt torebek też mi przypadł do gustu. Wczorajsze popołudnie niedzielne, gdy Len w świecie Małych Einsteinów a JK na 6 godzinnym spacerze, spędziłam na popełnieniu lnianej czerwonej torebki, wzorowanej na G.S. Środek wypełniłam czerwonym polarem. Następna z tej serii będzie chyba dżinsowa z niebieskim polarem w środku. Idealna do noszenia przez ramię, lewe ramię:) W zasadzie tylko tak noszę torebki; a Wy macie swoje ulubione fasony? Jak nosicie torby?











stula 2011-03-07 16:56:15


spokojny zimowy marcowy czwartek



melancholijnie jakoś. brak słońca. jedyne słońce w domu to lena.

- dobrego dnia, baw się dobrze!

- ale ja idę do pracy.

- ale mnie chodziło o to, żebyś  był szczęśliwy!

- mamuś a Asia znowu przechwalała się, że idzie dziś do McDonaldu!
- no i ...
- no i powiedziałam jej, że tam samo świństwo jest do jedzenia!
- i dobrze... (zaczynam tłumaczyć kolejny raz, że frytki bee coca-cola bee i t d)
- wiem wiem rozumiem
- noo to musisz tłumaczyć to swoim koleżankom, że nie wolno pić coca-coli bo osłabia kości.
- ale czy ja to zapamiętam, już tyle mam napakowane w tej głowie, a ta główka moja taka malutka!


w gardle mam gule, mądra kochana istota.

jestem w drodze.
"W drodze do raju" Paulliny Simons (trochę infantylne czytadło do poduszki choć przynajmniej wiem co mnie czeka jak córka będzie dorastać)
"Droga do przebaczenia" po książkę sięgnę po niedzieli, film mnie wczoraj poruszył tak, że jeszcze dziś mi smutno!
choć ręce pachną serum i maseczką a wszystko co najcenniejsze mam wkoło siebie.
życie jest takie kruche.

wiosno no przyjdź wreszcie.
na różności marcowe zapraszam TU


stula 2011-03-10 13:02:37


I Niedziela Postu 2011 (13.03.)



Bądź mi litościw, Boże nieskończony,
według wielkiego miłosierdzia Twego!
Według litości Twej niepoliczonej,
chciej zmazać mnóstwo przewinienia mego.
(...)
Ofiara Bogu: żalem zdjęta dusza.
Serce skruszone i upokorzone.
To do litości najprędzej Go wzrusza,
te dary miłe przed Nim położone.

---
ukochana Siostrzenica zadała mi pytanie - jakie mam postanowienie na najbliższe 40 dni? bo Ona chce pomagać wszystkim. a ja nie wiem?! słodyczy i tak nie jem, choć to by było może i infantylne; choć ten kto kocha słodycze wie jakie to ciężkie, wytrwać w takim postanowieniu. i długo zastanawiałam się nad tym moim postanowieniem i wymyśliłam. słowo POKORA. tak, w Wielkim Poście chce być bardziej pokorna, pochylić się nad sprawami bardziej istotnymi dla duszy niż dla ciała. pokornie przyjmować to, co się wydarzy. inspiracją do tego był z pewnością sobotni poranek; nagle po 32 latach życia nie potrafiłam o własnych siłach wyjść z łóżka, JK zakładał mi skarpetki i buty do wyjścia. kręgosłup nawalił i tylko plaster przeciwbólowy pozwolił mi dotrwać do wieczora. sukcesem było wieczorne doczołganie się do łóżka. całą noc budząc się sprawdzałam, czy potrafię przewrócić się na drugi bok.
kruche życie. i znaki by nie podskakiwać za bardzo, nie być zbyt pewnym tego, że WSZYSTKO zależy od ciebie. nic nie zależy od ciebie; dziś jesteś panem jutro leżysz i czekasz aż ktoś podniesie cię z pościeli byś mógł załatwić potrzebę fizjologiczną. pokora. więcej pokory.

trzy dni imprezowania urodzinowego JK.
i niech tak zostanie.
kocham moją rodzinę.
bo jak ich nie kochać.





stula 2011-03-13 20:47:49


16.03.2011



1600 dni od ślubu.
dostałam przed chwilą sms od Jk, że mu ciężarówka w auto wjechała,
no to czekam.

dopisane 17.03.
z JK wszytko ok, z fiestą gorzej.
ciężarówka wyprzedzała naszego fordzika i go nie zauważyła, a że z przeciwka coś jechało no to gość zepchną Jk na pobocze. cała lewa strona wgnieciona.
mobilizacja pełna i czas na drugiego kombika w domu. mondeakiem będę jeździć?

weekend spa odwołany, przeniesiony na inny termin.
poszłam do sklepu po 4 dniach niewychodzenia (bo terminy terminy terminy) i kupiłam sobie peeling, maskę i inne bzdety w sb w wolne popołudnie sobie zrobię domowe spa.

nie mam cierpliwości do pierworodnej i z pokorą też gorzej.
Len ma fazę na MAMO TERAZ NATYCHMIAST CHODŹ TU I BAW SIĘ ZE MNĄ!
nie mam sił.
a że JK jest stale nieobecny ciałem w naszym domu, bo duchem to jest zawsze, no to jest jak jest.
błoga chwila godziny 20:30 kiedy nastaje wieczór i cisza.

oddałam dziś projekt do sprawdzenia i mam chwilunię wytchnienia.
i co by tu zrobić z takim wolnym? ciasto upiekę MM-owe, muffiny z fasoli i szpinaku....
poczytamy sobie z Len...

a co u Was? jakoś nie piszecie nic?
------




stula 2011-03-16 22:37:47


II niedziela Wielkiego Postu 20.03.2011



postanowiłyśmy od jutra zacząć regularnie chodzić na basen. czas najwyższy. dziś pozwoliłam Lenie na oswojenie się z budynkiem, z szatnią, stałyśmy na tarasie i podziwiałyśmy pływających. Lena zachwycona. w domu była próba techniczna. wszystko spakowane:)









jutro w pierwszy dzień wiosny na wagary idę do miliona pińcuset urzędów auto rejestrować ubezpieczać hipoteki wyjmować z ksiąg wieczystych żeby czyste były i inne takie. na zielono się ubiorę. wdech wydech.

update_poniedziałek wieczór

wrażeń mam po tym dniu tyle, że na całą wiosnę wystarczy. spokojnie mogę przeczekać w domu do lata.
ide pić.


stula 2011-03-20 21:06:37


środa



wiosna przyszła. wczoraj. dziś już zmarzły mi palce u rąk, mam gdzieś na dnie szafy szare mitenki.
mondeakiem jeździ się podobnie jak focusem. kubełkowe skórzane siedzenia sprawiają, że czuje się jak w odrzutowcu.
na nowo oswajam się z mechanizmami, dobrze że mam czujniki parkowania bo jest nieco dłuższy od focusa. fajny ale jeszcze nieoswojony.


zakupiłam soczewki na lato. i na basen rzecz jasna bo słabo widzę bez okularów w tym durnym czepku. JK mówi, że przez ten czepek to z nami nie będzie chodzić:)

wiecie jak smakuje herbata z cytryną w małej kawiarence z samego rana, za oknem widzisz jak panowie myją twoje auto a ty masz czas zatrzymać chwile i poukładać priorytety w głowie.


stula 2011-03-23 12:39:18


24.03.2011



Dziś dzień Świętej Katarzyny Szwedzkiej. Jest patronką Szwecji, ludzi dotkniętych niepowodzeniami, ochrony przed aborcją oraz poronieniem.
Rano bardzo smutna rozmowa z ukochaną MM. Nic nie dodam.
Na ulubionym Forum rozmowa o utracie dziecka.

czy to może być przypadek?
Św. Katarzyno - chroń nas.


stula 2011-03-24 13:36:53


weekend mcdonald i bunty 4-latka



dopiero dziś mi przeszło. do tej pory było mi zwyczajnie smutno. smutno z powodu własnej głupoty, z powodu przesilenia wiosennego, z powodu niewiadomoczego...
dziś uszyłam lenie sukienkę, zakupiłam cudny materiał na torebki, dzięki Marcie mamy cudowne kartki świąteczne i są pomysły na nowe szycia.

żeby nie było zbyt różowo Lena ma etap buntu 4-latka. m a s a k r a. nie poznaje jej.
wypada przeczekać ale nerwy mam na zewnątrz; boje się z nią wychodzić przede wszystkim do sklepów bo robi cyrki ponad moją siłę i wytrzymałość. jedynie wczorajszy basen był ok!

od pewnego czasu Lena przynosi z przedszkola teksty typu:
- mamuś a Asia to cały czas mówi że oni to jedzą w mcdonaldzie!
na co zawsze odpowiadam, że tam same świństwa podają i temat ucicha.
dziś po makabrycznych zakupach znowu zaczął się temat mcdonalda. że ona chce zobaczyć jak tam jest i jakie zabawki można otrzymać w tych zestawach o których mówi Asia i że może raz możemy iść zobaczyć, że obiecuje będzie grzeczna i wogóle. poszłyśmy. burger wylądował w koszu bo wiadomo, frytki zjadłyśmy na pół, lena wypiła 3 soczki jabłkowe ja kawe. w trakcie jazdy powrotnej młodą rozbolał brzuch i Bogu dzięĸi, że zdążyła do mieszkania - trzy mega biegunkowe kupsztale... mega... Lena była blada jak ściana i od razu chciała iść spać. podsumowała tak: - jacie mamuś miałaś rację, że tam to takie świństwo podają że szok! wszystko opowiem Asi! ale hellokitty fajny jednak - oddam go Faustynie co?

nic dodać nic ująć.
wierszyk zacytuję jednej z kuleżanek forumowym MM:):
Muszę sprzedać cadillaca
Przejdę se na Montiniaka
Kupię dużo jarzyn, soi
(Rower już na klatce stoi)
Wkrótce tłuszczyk spalę wstrętny
Uśmiech prześlę Wam ponętny!
695.gif


DOBREGO WEEKENDU KOCHANI!

stula 2011-03-25 21:35:52


28.03.2011


Groszkowa sukienka Leny.


W sobotę oglądaliśmy "Heidi" (książka czytana jest co wieczór), wieczorem "Katy & Leopold" (pięĸna baśń z cudną Meg) oraz "Mój ojciec i ja" (smutna historia z ukochanym Bana).
W niedzielę najpierw zakupy w Ikea, potem msza na Jasnej Górze i potem Jura, Olsztyn, Złoty Potok, Mirów, Bobolice (odnowiony zamek zachywcił nas bardzo, w czerwcu planujemy rozbić tam namiot:). Lena znalazła mega sopel marcowy, poza tym była bardzo dzielna, a jej chęć wspinania się na każdą skałę osobiście mnie przeraża. Wierna kopia swojego ojca a ja siwa będę już za pare lat.






28 marca kończy mi się urlop wychowawczy, co sprawia, że po 10 latach wreszcie uwolnię się z fabrycznej umowy. W zasadzie wypadałoby poczynić jakieś podsumowanie; stwierdze jednak tylko tyle - obym nigdy nie musiała mieć do czynienia z ludźmi z tej branży:)

I'm free


wyszłam na miłą rozmowę z panią doktor Agatą wróciłam z plastrami. pozbyłam się paru włókniaków:) sama jestem zaskoczona.


stula 2011-03-28 17:06:33



30.03.2011



dziś jest dzień z serii jak mi się niccc nieee chceeee
zagryzam bezcukrowe ciastka ani, popijam czerwoną z ananasem, słucham Nickelbacka, marzę o niebieskiej farbie do przedpokoju, sprawdzam pocztę blogi fora, odpoczywam umysłowo po wczorajszym zakończonym projekcie, odebrałam właśnie świadectwo pracy...

ide pobiegać.



stula 2011-03-30 09:47:56



4.4.2011



poniedziałek rano po ogranięciu domostwa siadam z kubkiem czerwonej do laptopa.
muzyka wolno się sączy. w głowie mam petardę myśli, zadań, prac, przelewów...
z wolna ogarniam po kolei wszystko.

dobry czas.

relacja z weekendu. po pierwsze już w piątek mnie uspokojono, że Lena zostanie nadal w przedszkolu ale jest propozycja żeby dać ją do grupy 5latków, którą poprowadzi pani W. miałam chwile zwątpienia ale wiem też, że młodej dobrze to zrobi! juhuhuhu od września nadal mamy przedszkolaka w domu!
po drugie JK oczarowany chęcią wspinaczki kupił lenie uprząż a w sb razem z Kotami pojechali na ściankę. jak tam było nie wiem, Nadia dzielnie zaliczała auty i zdobywała cukierki, lena ponoć lansowała się jedynie w nowym ubranku uprzężowym:) w tym czasie z Sis zaliczyłyśmy pare szklaneczek malibu i pogadałyśmy za wszystkie czasy.
ktoś cudowny wysłał mi coś cudownego. domek na klucze w wykonaniu właścicielki tego sklepu! cudo.
w niedzielę zaliczyliśmy nasze ukochane Rudy, podróż kolejką wąskotorową i domowość w trójkę - jako najcudowniejsza sprawa świata. domowość rodzinność miłość...







Muzycznie to: http://www.youtube.com/watch?v=663L-GWQdws&feature=related
I idę dziś wypożyczyć na nowo "Zabić wspomnienia"

dopisane o 11:02
wyszorowałam właśnie balkon po zimie.
kawa o 11tej będzie juz przy stoliczku na balkoniczku jasny gwinty ale czadowo
ide po bratki jakieś.
będzie piknie. wogóle z wiosną to jakiś inny wymiar jest prawda?


dorzucone 05.04.
pizza musi być sprawiedliwie, pół dla mnie pół dla leny:)

czekoladowa babka koniecznie ze sreberkiem.
makaron z pszenicy durum.
sos pomidorowy z pomidorków pelati
a wycieczki najlepsze są z tatą:)
a i merta rośnie jak szalona.










stula 2011-04-04 09:21:41


7 kwietnia 2011



podobno dobro do nas wraca.
ktoś dobry za kiedyś otrzymane dobro oddał mi 4 bilety na Czesława.
więc będe dobra i za tak okazane dobro zabiorę 3 osoby na ten koncert.
kochane osoby.

hihi

poza tym przyszły wszystkie możliwe płyty cd i dvd TGD.
uczta; w moim domu jest teraz uczta!
muzyczna duchowa myślowa.
w moim domu jeszcze mocniej jest Pan!

pamiętajcie - dobro do nas wraca!


Pragnę być czysty, wolny od pychy
Wolny od grzechu, niech już nie rządzi mną
I tylko Tobie chce się podobać
Myśli i słowa Tobie poddane są.

Słowo Pana bezbłędne jest lekarstwem duszy
Świadectwo Pana niezmienne mądrości nas nauczy
Bojaźń Pana jest czysta i będzie trwać na wieki
Słodsze są niż miód.


stula 2011-04-07 12:02:13


10.04.2011



I ROCZNICA
MAMY WEEKEND CISZY BEZ RADIA I TV
BO MAMY DOŚĆ  OTOCZKI

Strzały lecącej za dnia
Ani strachu nocnego się nie boję,
Moim obrońcą jest Pan
Jego wierność mą tarczą i pokojem

On piórami swymi znów okryje Cię

Pod skrzydłami Jego znajdziesz swe schronienie
Bezpieczny dom zbawienny cień
(On Aniołom rozkaz dał) aby strzegli Cię co dnia
(aby strzegli Cię co dnia)
Już nie spotka Ciebie zła przygoda

Kiedy w jednej chwili ginie ludzi tłum

Gdy na Twoich oczach zdarza się tragedia

Ty wiesz, że śmierć nie dotknie Ciebie (on Aniołom rozkaz dał)
By na rękach nieśli mnie
Już o kamień swej nogi nie zranię

Wszechmocy Boże,

jesteś moją twierdzą, moją ucieczką
Ja ufam Tobie
Pod skrzydłami Twymi jest najbezpieczniej
Wszechmocy Boże,
Ufam Tobie
Wiem, że nie zawiodę się!

Nie zawiodę się..

Już o kamień nogi swej nie zranię



stula 2011-04-09 20:35:06


11.04.2011



uwielbiam poniedziałki.
na nowo układany plan tygodniowy.
plan to ważna kwestia ale w tygodniu, w weekendy wolę spontaniczność, powolne życie, wtedy kiedy nie muszę nic. celebrowanie rodziny, domu, siebie, duszy, ciała i te sprawy.

dlatego lubię te moje poniedziałki bo załoga rodzinna znika za drzwiami a ja mam czas na wszystko inne: poukładanie dookoła warsztatu pracy to podstawa otwartego umysłu, zakupy, ogarnięcie lokum, muzyka jaką lubię, 9 czerwonych tulipanów z okazji ... przemilczymy to lepiej:) Do godz. 15tej nikt mi nie burzy planów. potem jestem na nowo mamą dla swej córki i tylko to się liczy. choć ciężko czasem tak samej. i nigdy nie zrozumiem dlaczego w sobotę nie pojechałam sama do kina?

za dużo oczekiwań sprawia, że jest się częściej zawiedzionym.
zostawmy oczekiwania w kącie, zajmijmy się sobą.
pielęgnujmy w sobie dziecko.


najsmutniejsze słowo w języku polskim? (wg Nrowida)
ZA PÓŹNO









stula 2011-04-11 11:36:14


Muffiny makaronowo-warzywne zgodne z MM



Dziś kulinarnie, dziewczyny z Forum zmobilizowały do podania przepisu łącznie ze zdjęciami.
Jako miłośniczka makaronu i wszelkich zapiekanek pomysł na muffiny przyszedł na początku przygody z MM.
Takie muffiny mogę zabrać do pudełka i wybyć na cały dzień z domu.
Użyłam warzyw które akurat miałam w domu; ale dowolność i wybór warzyw może być tu wszelaki - kto co lubi.

Gotujemy makaron z mąki durum, ja gotowałam 6 minut - 100g kokardek.
Pokroiłam w kosteczkę: suszone pomidory enerBIO z Rossmanna, pomidory, ogórki, paprykę czerwoną.
Podsmażyłam 300g pieczarek z dodatkiem odrobiny wody, czosnku, oregano (szczerze to włożyłam je do mikroweli na 3 minuty przy mocy 750).
Zblanszowałam brukselkę i fasolkę jakieś 3 minuty we wrzątku.
___
wszystko razem wymieszałam

Jako łącznik dodałam: 2 białka, 200ml naturalnego jogurtu max 1,5% tłuszczu, 100g granulatu sojowego; do tego mnóstwo ziół: czosnek, pieprz, majeranek, bazylia, gorczyca, lubczyk, kolendra, kminek, papryka, cebula, tymianek, kurkuma, pietruszka, cząber, kozieradka (zrobiłam sobie takie mieszanki jakiś czas temu i teraz wsypuje to co lubię).

Całość wymieszać i włożyć do formy, można do keksówki, można do naczynia żaroodpornego, ja włożyłam do formy muffinowej, część do papilotek, część do wysmarowanej odrobiną oliwy foremek. Piekłam 20 minut w 200 stopni. Lekko ostygłe można polać sosem: naturalny jogurt, czosnek, sól, pieprz i koperek.

Smacznego!


























stula 2011-04-13 11:56:36


ciasto jogurtowe (nie MM)



tęsknota za latem słońcem truskawkami jest tak ogromna, że popełniłam ostatnio ciasto jogurtowe z truskawkami i w zasadzie zjadłam całą blaszkę. blaszka to raczej keksówka 900ml była ale ... po trzecim kawałku moje dziecko rzekło:
- mamo schowaj to ciasto tak żebyś go nie widziała bo ty przecież nie możesz nic słodkiego!!!! a już tacie to wogóle nie możemy go pokazywać!!!
no to mam w domu strażniczkę MM-ową:)

przepis od mojej guru







stula 2011-04-14 19:25:22


piątek



a już miałam się zabierać do przykrywania lokalu przed jutrzejszym sajgonem a tu telefon od pani, że nie dowieźli silniczków i montaż będzie po świętach.
od razu mi lepiej.
praca po pracy dziecię do babci.
zapodam fiolet na paznokcie i będziem śpiwać z Czesławem M.
sie ciesze jak głupek.
że gdzieś wychodzę.
ostatnio czuje się niedopieszczona towarzysko-imprezowo-zabawowo-itd...


stula 2011-04-15 13:27:27


Wielki Poniedziałek 2011



rubinową rocznicę ślubu moi teściowie spędzili pod Ochodzitą w Koniakowie. był bogato zastawiony stół, była góralska muzyka na żywo, wino z teściową i szwagierką, uśmiechy od ucha do ucha i spacer pod Koczy Zamek. lightowo. fajnie. miło.

a dziś... najważniejsze, że Lena zdrowa i chodzi do PP. a ja mogę wykreślać z listy rzeczy do zrobienia... dużo ich...

dzisiejszy dzień sponsoruje literka P
P R A C A



stula 2011-04-18 10:00:17


Wielki Wtorek 2011



dni wypełnione po brzegi czynnościami. od rana do 15tej laptop, później obiad na balkonie w słońcu z Leną, potem działka. powstała wiata ze stołem i ławami, pomalowana jachtowym lakierem, piękna jest. zasiałam kwiaty, przekopałam pare grządek, dziś zioła. sprawia mi to taką radość, porównywalną do tortu czekoladowego z wisienkami:) przyszła do nas paczka ok 30 tunik i bluzek dla Len. piszczałyśmy z zachwytu, Lena w jednej z sukienek spała całą noc.

dzisiejszy dzień sponsoruje literka R
R A D O Ś Ć


stula 2011-04-19 08:41:17


Wielka Środa 2011



dzień gonitwy.
dopinamy powoli wszystko na ostatni guzik.
a potem 23 stopnie w słońcu i działeczka...
zdjęcia będą jutro.

dzisiejszy dzień sponsoruje literka S
S Ł O Ń C E


stula 2011-04-20 22:15:39



Wielki Czwartek 2011



to jest to, co uwielbiam. kolorowy balkon z praniem rosołem moją Leną:)
wiata jaka jest - widać. dzieło rąk Mistrza Taty, w planach jest jeszcze pokrycie jej delikatną warstwą trzciny i pomalowanie. zaczął się sezon...
Lena ubrała się dziś do przedszkola sama i stwierdziła, że koniecznie muszę jej zrobić zdjęcie. moja maleńka:)









dzisiejszy dzień sponsoruje literka L
L E N A




stula 2011-04-21 11:27:54


Wielkanoc 2011



Pozdrawiamy ze względu na kiepską pogodę stąd.
Pogoda była w piątek i sobotę i wtedy - Park Dinozaurów w Inwałdzie, święconka w Kościele w Wadowicach, modlitwa w Kalwarii Zebrzydowskiej, Wieliczka.
Nocujemy w cudownym drewnianym domku tylko dla nas, jest bosko.

Wszystkim, którzy tu zaglądają życzymy
Miłości, radości, wiary i sił Zmartwychwstałego do życia w tych dziwnych ale pięknych czasach.
pozdrawiamy
viola jacek lena

Sponsorem dzisiejszego dnia jest literka:
A
A L L E L U J A



stula 2011-04-24 18:04:34


Wielkanoc 2011



cudowny Beskid Mały
okolice Andrychowa
wspaniały Domek na skale
Kocierz
Leskowiec
Inwałd
Wadowice
Kalwaria Zebrzydowska
Targanice















stula 2011-04-27 10:35:13



1 maja 2011 10:38



Ogłoszony nowy błogosławiony....

BŁOGOSŁAWIONY JAN PAWEŁ II

to najważniejszy 1 maja w moim życiu

módl się za nami...




stula 2011-05-01 10:44:06


majówka 2011



Na dobry początek przepisik, zgodny z MM.
Kuchnia to moje królestwo ukochane:) jak przyjdzie mi faza na gotowanie wtedy czuje się najszczęśliwsza na świecie; a jeszcze jak wiem, że przyjadą goście i zjemy razem... czysta radość!!!

Składniki:
3 filiżanki kiełków soczewicy i fasoli mung
300g grzybów
150g cukinii
oliwa
przyprawy (sól, czosnek, czubrzyca, oregano, bazylia, pieprz i co kto lubi...)
sos sojowy
(dla wzbogacenia można ser żółty, śmietanę - jeśli ktoś chce tłuściej)
Wykonanie:
kiełki przepłukać ciepłą wodą, grzyby i cukinię obsmażyć dodać przyprawy i kiełki; całość wymieszać i podgrzewać.
wszystko. proste szybkie pyszne danie.












stula 2011-05-03 21:34:06


czwartek 05.05.`11



nie lubię tego czasu kiedy po wielu dniach świętowania trzeba na nowo układać sobie to, co jedni nazywają rutyną a ja poukładaniem. lena płakała wczoraj rano w przedszkolu co mnie rozbiło na cały dzień, wieczorem płakałam ja na filmie, co do trzeciej nad ranem odbijało się katarem. poranek zaspany ale powoli już wchodzimy w poukładanie. Monotonia cichego życia pobudza umysł do twórczości (A. Einstein) i mnie się to sprawdza.

marzę o koncercie.


stula 2011-05-05 09:08:51


piątek, 06.05.2011



no i co. i wpadłam w trans zawodowy, klawiatura aż trzeszczy, wena przyszła, materiały są perfekcyjne...
i weekend....

łe.

a systemy medialne, władza, reklama polityczna czeka...


odbija mi wiosennie
tapeta przyszła, zamówione firany, zawieszki bibeloty, zamówione czyszczenie dywanu, tylko czekam na fachowców od rolet... dziwnym trafem poczta omija ich zamówienie na silniki, jakoś do mnie poczta zawsze przychodzi na czas.


stula 2011-05-06 12:40:29


12.05.2011



jak to jest, że wiosną i latem czas płynie SZYBCIEJ. zdecydowanie za szybko.

wczoraj 1 rocznica śmierci Macieja Kozłowskiego. (uosobienie idealnego mężczyzny w moim mniemaniu)
wczoraj 40 rocznica samobójczej śmierci Rafała Wojaczka. (uwielbiam jego wiersze abstrahuje od osobowości)

a u nas dobrze.
należy doceniać takie chwile, taki właśnie czas.
błogo nam. kocham moją Lenuszę ponad wszystko, mój mężczyzna zachwyca mnie np tym, że weźmie udział w maratonie... miło jest się nawzajem zachwycać.

Dotknąć...

Dotknąć deszczu, by stwierdzić, że pada
Nie deszcz, tylko pył z Księżyca spada

Dotknąć ściany, by stwierdzić, że mur
Nie jest ścianą lecz kurtyną z chmur

Ugryźć kromkę, by stwierdzić, że żyto
Zjadły szczury i piekarz też zginął

Łyknąć wody, by stwierdzić, że studnia
Wyschła oraz wszystkie inne źródła

Wyrzec słowo, by stwierdzić, że głos
Jest krzykiem i nikogo to nie obchodzi

1969

 

 

 

 

 



stula 2011-05-12 12:36:16


piątek pachnie ciastem



pachnie dom nieziemsko bezpiecznie.
jestem panią housemenager i kocham takie życie.
weekend zapowiada się zimny więc plany mamy nieco inne ale to już zupełnie inna bajka.









Tagi: kuchnia, montignac
stula 2011-05-13 13:32:36


weekend 14.05.2011




nieco zdjęć, dla wytrwałych.



























stula 2011-05-15 21:55:43


Po "zimnej zośki" już więc...



15 maja imieniny obchodziła moja Babcia a wraz z tym dniem można już zakupić zieleń balkonową więc...

pojechałyśmy z Leną do ogrodniczych center...

jest w kolorach coś takiego, że bardzo wpływają na moje samopoczucie. czasy liceum i studiów były w kolorze niebieskim. wszystkie ciuchy z tamtego czasu są niebieskie i granatowe; wszystkie torby i plecaki też, nawet zeszyty i bruliony - niebieskie. niebieski był moim kolorem. potem czas lenkowy rozpoczęła czerwień. nagle z dnia na dzień owładnęła mną szkarłatna mania kupowania wszystkiego co czerwone - torby, ciuchy, telefony, portfele, okulary, pamiętniki, kalendarze. aż do dziś.... chyba na nowo przepraszam się z niebieskim. nie biegnę za trendami mody bo ... jakoś nie potrafię i nie chcę. ale ostatnio widziane marynarskie style, długie kolorowe spódnice, bluzki w paski biało-niebieskie... zachwycają mnie i ... nasz balkon postanowiłam wbić w deseń niebiesko-zielony.











jakiś czas temu Lena jedząc pyszne jabłko powiedziała:
- a może zasadzimy sobie taką jabłonkę, żeby nam dawała takie jabłka?
nieświadome tego co się okaże, wrzuciłyśmy pare pestek do kubeczka po Pauli i ... po miesiącu wyrosło coś małego zielonego lichego... zaopiekowałyśmy się dzielnie i dziś mamy swoją małą jabłoneczkę...











chleb, który zawsze mi wychodzi i zawsze smakuje. nie trzeba czekać na zakwas, nie opada, idealny z dżemem porzeczkowym:) i pomidorem (mam od pewnego czasu skurcz żołądka jak widzę ostatniego pomidora w domu, ja je zwyczajnie kocham). przepis na chleb Nigelli Lawson już chyba podawałam.











Dipladenia, bo tak nazywa się ten kwiat - to miłość od pierwszego wejrzenia; weszłam do sklepu i pomyślałam... on albo żaden. mam nadzieję, że się utrzyma na balkonie bo noce jeszcze chłodne. teraz w planach uszycie niebieskich poduszek na krzesła i balkon gotowy.

stula 2011-05-16 21:40:53


mała zmiana




zakupiłam pachnącą granatową farbę (Dekoral niebieski schagall) i ... pomalowałam stół balkonowy, krzesła pomaluje w weekend na działce. extra zabawa!!!


stula 2011-05-18 11:00:07


Dzień Mamy



moje dziecko zapomniało o tym dniu.
rano budząc się przy mnie długo patrzyła mi za to w oczy, po czym dodała: "jaka ty jesteś fajna gładziutka".
po tym jak JK przypomniał jej o życzeniach, weszła mi na kolana i powiedziała: "nie będę ci składała życzeń, przecież dobrze wiesz, że cię kocham ze wszystkich moich malutkich sił."

nic dodać....




Moja Mamo ukochana
życzę Ci uśmiechu z rana,
aby Tata w Twoich oczach
widział to żeś jest urocza!


Drogi Tato Tobie życzę
dobrych chwil, których nie zliczę,
bo paluszków mam za mało,
a liczydło się schowało!

NadiaLenkaViolAnka taki dziwny twór mamocórkowy:)



 



stula 2011-05-26 14:39:33



sobota, 28.05.2011


 

Sobotnio zamyśliłam się jadąc czterdziści na godzinę w deszczu, wycieraczki przecierały szyby, w głośnikach cudowny głos brzmiał błogo; zamyśliłam się... czy to możliwe żeby trzydziestodwuletnią kobietę, której zaczęło się coraz mniej chcieć, adorował dwudziestopięcioletni mężczyzna, który żyje grubo ponad normę młodego człowieka.... i tak już dwa lata adoruje... uśmiech ma zniewalający, piękne dłonie i głos też. Chyba się rumienię jak patrzy mi głęboko w oczy i mówi; chciałbym mieć taką żonę. (swoją drogą sobie myślę – też bym chciała na jego miejscu ale się nie da bo już jeden szczęściarz jest i to jest mój jedyny osobisty i się nie podzielę; ale wiecie jak to jest, fajnie mi...)

...

W tym świecie, gdzie niepewna każda z dróg
zdarza się…
nie mogłem w to uwierzyć, że w tej mgle,
że w tym morzu zła możliwe jest,
by dane było nam oglądać świat
ze wszystkich stron
tego lustra
jeśli prawda
to, że to miłość
dlaczego tak boli…

Bliskość oddala nas
prawdę obnaża nagle
bliskość oddala nas
dlaczego…
dlaczego bliskość oddala nas
słowa złe w dobre zmień
bo bliskość oddala nas
dlaczego…

Że nie ma ideałów dobrze wiesz
i ja to wiem…
tak blisko do banału, dławi mnie…
kiedy boli dzień, oddala noc
kto powiedział, że łatwo jest
żyć
razem
że wygramy to-wierzę
choć trudno będzie
chociaż…


Nagromadziło się spraw, radosnych i ciekawych. Życie mnie inspiruje, ludzie mnie fascynują, ukochani mnie mobilizują a blogi mnie sporo uczą. I tak pare pomysłów zrodziło się a to dzięki Mimi, a to dzięki Monice z Grabiny, moje Forum stale mnie czegoś uczy, z Lisią pogaduchy są cudowne a z MM mądre. I tak dochodzę do wniosku, że mądre kobiety to rzecz święta:) A.obiecała coś na drutach:) tak apropos...

 

Odkąd staramy się było postawienie na eko kosmetyki. Zagłębiłam się bardziej w skład moich smarowideł, pachnideł itp. Zgroza. Połowa się nie nadawało na dzień dobry. Reszta ujdzie do wyczerpania słoika. Potem odkryłam raciborską Biochemię Urody. Paczka przyszła z zawartością hydrolatów, peeleingów, pudrów, serum.... wszystko pięknie zapakowane i opisane. JK uszczęśliwiony w roli mieszającego:) Obiecuje podzielić się wrażeniami po zastosowaniu tego co zakupiłam. Po kosmetykach przyszła chęć pogłębienia tematu ekologii, z greki ekologia znaczy nauka o domu; ładnie prawda? Zakupiłam dwie książki: W obronie jedzenia Manifest wszystkożerców” oraz “Mordercza gumowa kaczka”. Czytamy i podejrzewam, że w wakacje zrobię generalny przegląd zabawkowy w pokoju Leny; dotychczas przegląd był kuchenny i kosmetyczny:)

 

Z nowinek kulinarnych mogę pochwalić się paroma odkryciami, przede wszystkim masłem orzechowym, bez grama soli, cukru, złych olejów i podobnych świństw; bogate w białko pyszne masło w sam raz na śniadanie. Upiekłam też kalafiora obtoczonego w bułce tartej razowej żytniej; jak również parzyłam herbaty kwiaty, które "rozkwitają" po zalaniu wodą koniecznie w podniebienia. Choć zaznaczam, że to herbaty dla koneserów. Odkryłam pęczak, jak mogłam go wcześniej nie jeść!!! Śniadanie w postaci ugotowanego pęczaku z paroma łyżkami jogurtu naturalnego do tego pare łyżeczek dżemu porzeczkowego + cynamon to ostatnio hit sezonu! Hitem sezonu są oczywiście pan rabarabar i pani truskawka – tarty szwedzkie (bez proszku czy sody) piekę niemal glutaminianu sodu. Na koniec odkryć wreszcie znalazłam wyjście z pewnej sytuacji a mianowicie – gotując rosół zazwyczaj nie do końca wiedziałam co robić z warzywami oraz drobiem. Osobiście rosołu nie jadam, Jk też nie a Lena za nic w świecie nie zje ani warzyw ani drobiu. I rozwiązanie, które podsunęła Monika z Grabiny było strzałem w dziesiątkę. Otóż warzywa i drób przemielić w maszynce dodać jajko, sól, pieprz lub ulubione przyprawy, wymieszać z granulatem sojowym lub kto woli – z bułką tartką i usmażyć małe klopsiki, rosołowe:). W życiu lepszych nie jadłam! Polane sosem pieczarkowym z chłodnikiem ogórkowo-rzodkiewkowym, rewelacja! (Z Ćmą wypiłyśmy taki chłodnik wraz z racuchami jabłkowymi, do tego gołąbki z kaszą i grzybami – wygrzewając się w południowym słońcu Masali i były to jedne z nielicznych błogich chwil, które się ostatnio zatrzymały specjalnie dla nas).

A poza tym – przymierzam się do ciasta czekoladowo-cukiniowego, ponieważ te dwa smaki są mi najbliższe, najdoskonalsze, perfekcyjne, idealne w moich życiu:) kuchennym.

 

Moje dziecko wreszcie dojrzało do roli aktora na scenie. Dzielnie wyrecytowała długi wiersz na scenie domu kultury w towarzystwie około 500 ludzi. Dzielna; duma mnie rozpierała a łzy płynęły i w życiu nie przypuszczałam, że to będą najważniejsze oklaski w moim życiu – oklaski dla mojego Serca. A okazją imprezowania jest 50lecie przedszkola do którego Lena uczęszcza. Po powrocie do domu powiedziała – ja na widowni widziałam tylko ciebie, najważniejsze było dla mnie jaką masz minę. (a że minę mogę mieć ostatnio srogą mogli się przekonać ci, co widzieli mnie w dzień mamy na fabrycznej. pms sięgnął zenitu, najwyższego w moim życiu; strzały z wiatrówki były bardzo celne; móc opanować hormony – istotny cel w moim życiu na przyszłość).

 

To już dłużej was nie męcząc zakończę cytatem:
MÓJ DOM JEST MOIM ZWIERCIADŁEM. WSPÓLNYM MIANOWNIKIEM POTRZEB CODZIENNOŚCI I ESTETYKI, DYKTOWANEJ MOIM WIDZIMISIE.

Adele
w tle, a filmowo "Jestem miłością" oraz "Iris".
Dobrej niedzieli!







stula 2011-05-28 23:30:01



1 czerwca 2011



wczorajszy upalny ostatni dzień maja nie należał do najcudowniejszych. moja przyjaciółka przeżyła ostatnią rozprawę rozwodową. ja usłyszałam od bliskiej osoby słowa gorzkie, być może w trosce o mnie ale wypowiedziane w taki sposób, że daleko mi było do tego żeby pomyśleć, że to dla mojego dobra... do dziś mi jakoś źle. spałam 3 godziny. oczy mam spuchnięte ale ...

dziś DZIEŃ DZIECKA. moje dziecko z samego rana zjadło czekoladę pochodziło w butach na obcasach i z radością poszło do przedszkola. pogoda zapowiada się brzydka więc imprezę zrobimy u nas!

wszystkiego dobrego dla Lenki i Nadusi - najważniejszych DZIECI tego świata oraz dla całej GROMADKI tych, których znam i kocham:)

balkon prawie gotowy. marzą mi się wakacje w Grecji.


















stula 2011-06-01 08:38:22


czerwiec 2011



zaliczam stany pogodowe z burzą, zmianą ciśnień itp jako niekorzystne dla siebie samej oraz otoczenia.
do tego mój wybity palec chyba jednak był złamany a teraz niebyt fortunnie się zrasta, boje się iść na prześwietlenie a na samą myśl, że najpierw będą mi go łamać żeby potem do gipsu włożyć - dostaje drgawek.
ogólnie zaliczam zespół SKS. Grzegorka coś o tym wie.
do tego jestem mega niewyspana, majaczę nad ranem zawsze o 5:09, że dalej już tym statkiem nie płynę; poduszka za twarda a kołdra za ciężka.
starość, mówięc wam starość jak nic idzie.

mam mega piętrową górę prasowania.
jutro impreza u teściów.
a w nd marzę o spaniu do południa i żeby mi do wieczora nikt nic nie mówił. ale to się pewnie nie spełni.
ide po kawę i popracować nieco wypada.


stula 2011-06-03 09:17:02


opinia



poszłam wczoraj z duszą na ramieniu na indywidualne spotkanie z wychowawczynią Leny.
usłyszałam, cytuję:

czy to o moim dziecku????
po całej rozmowie poprosiłam żeby mi powiedzieli prawdę... zostałam opieprzona, że powinnam być dumna i że niewielu rodzicom mówi się takie rzeczy!



stula 2011-06-04 10:46:39


przedsionek wakacyjny 2011




kolorowe sukienki, głos Pani Beaty K. w głośnikach samochodu, piechotą do lata, truskawki, wolność, czas na nicnierobienie. powoli proszę państwa mamy lato. a ja przy okazji przymusowy urlop wakacyjny:)

musze sobie zapamiętać, że mam kategoryczny zakaz jedzenia ciastek Pani Rity! są pyszne, właściwie to są PERFEKCYJNE ale cierpie po nich niemożlwie. wyjść z taką twarzą do świata jest trudno a tona maski nawet z Clareny wygląda nieciekawie. zostało mi kupowanie sernika, tego nie oddam.

właśnie zjadłam obiad w postaci makaronu spaghetti durum szpinakowego z sosem bio pomidorowym na ostro... upaćkana jestem jak małe dziecko. szczęśliwe dziecko. choć ostatnio serwowałam szakszukę i szczęście było podobne.

do lata do lata do lata piechotą będę szła....




stula 2011-06-08 14:19:18


czwartek



Lena ma lekkie zapalenie oskrzeli i poprosiłam o antybiotyk.
kaszle już kilka tygodni, czas to zakończyć.
po wyjściu od lekarki: "mamuś ja cie tak kocham tak mocno kocham dasz mi szmatkę powycieram wszystkie kurze w domu posprzątam wszystko i będe cicho siedzieć ale daj mi dziś dzień wolny od przedszkola"
no i nie poszła.

kluski klopsiki chłodniki ciastka Mimi, mega wysyp wszystkich książek i zabawek na środek pokoju.
i zabawa, ja w kuchni Lena w pokoju i na przemian. danie na jutro.

nagle ktoś podarował mi zatrzymanie czasowe i ... tak mi jest dobrze.
mam mega plan na wakacje - posegregować ciuchy, książki i zabawki Leny.
oddać innym to co już nam posłużyło dość długo.

takie uporządkowanie ma swoje podłoże psychiczne.
uspokaja, oczyszcza, cieszy.

w nocy miałam sen - na naszej działce JK zabijał tasakiem tysiąc ryb, myśmy z Anką je panierowały a Ela piekła:)
czytam w senniku - oczyszczenie, siły witalne, sukces:)

a na weekend mamy fajne plany i dobrze, że Babcia posiedzi z Leną.

U Mimi kupiłam sobie takie vintage`owe cudeńka








stula 2011-06-09 16:57:37


13.06.2011



8:10 zalewam wrzątkiem czerwoną herbatę i daje sobie 30 minut na odpoczynek po weekendzie.
poza tym dziś Piotr Baron na rybnickim rynku, trzeba pojechać uściskać Mu dłoń:)

piątek wieczorny do kolacja i kino. Piraci mnie jednak wynudzili, poza mistrzem Deepem reszta mnie jakoś średnio porwała mimo okularów 3d.

niedziela była podobna choć pogoda nie dopisała a len przejawiała znudzenie samą sobą i resztą, choć godzinna mszalna jest już w Jej granicach wytrzymałości - co cieszy bardzo.

dziś rano byłam szczęśliwa, że mogę odprowadzić moje szczęśliwe i radosne dziecko do przedszkola. tym samym po zamknięciu drzwi za sobą poczułam się nadal wakacyjnie choć cały zestaw zadaniowy czeka grzecznie na biurku.

to do pracy rodacy...
dobrego tygodnia kochani.


stula 2011-06-13 08:22:44


piątek, pochmurny



w perspektywie nieszczęść, które spotykają ostatnio naszych przyjaciół zastanawiam się czy przyjdzie mi kiedyś zapłacić za to, że żyję w sielance.
istota prostoty
siła modlitwy
pokora
i miłość...
trzymajmy się razem.
każdego dnia od nowa.


stula 2011-06-17 08:37:11


18.06.2011



w trakcie dzisiejszego wyjazdu w skały na Jure (oprócz mandatu i zgubionego gps`a) spełniło się moje marzenie....
śmieszne może ale, zawsze marzyłam o tym żeby najeść się do syta ... poziomek.
dziś całe morze poziomek czekało na nas pod Górą Zborów i pod Skałą Apteka:) (żeby było śmieszniej).
smaczne słodziutkie czerwoniutkie i tylko dla nas...

piliśmy kawę piknikowaliśmy żurkowo i naleśnikowo
zrobiliśmy 8 km w skałach
lena śmiała się przez cały dzień
JK mniej (ten mandat i gps - ale to pikuś)
a ja....

pokroiłam właśnie całą miskę papryki, bakłażanów, cukini, pieczarek, pomidorów; zalałam oliwą i posypałam ziołami. jutro będzie grillowanie. druga miska z rabarbarem jabłkami i truskawkami - będzie na ciasto.
wiosna i lato to cudowny stan inności kulinarnej.

szukam cudne miejsca w Bieszczadzie. proszę o namiary.

zdjęć poziomkowych nima:(






stula 2011-06-18 22:54:16


pytanie...



czy taka fryzura jest jeszcze trendy czy już nie?



stula 2011-06-20 22:00:21


blue

















stula 2011-06-21 18:47:35



22.06.2011



ide bo rycze ze wzruszenia.
moja mała moja maleńka
rano mi mówi: "dziś w nocy śnił mi się Dżejk i obiecał przyjść po mnie do przedszkola"
cokolwiek to może znaczyć... ok....
ok...





dziś dzień taty; z moim Tatą nasze dziewczyny świętowały tak:




stula 2011-06-22 14:34:02


27.06.2011



Lena jeszcze śpi. Trwam w ciszy wakacyjnej. Oficjalnie dziś pierwszy poniedziałek naszych wakacji.
Oby były spokojne i wesołe.

Zbieram się mozolnie do napisania Wam o naszych książkach, muzyce, o kosmetykach eco.
A teraz udam się do kuchni przygotować nam śniadanie.

Dobrego tygodnia! (w planach na ten tydzień only: fryzjer z Leną, spotaknie z ziomalami licealnymi, spacer w Pszczynie, wyleczenie kaszlu, zakupy, szycie, życie i radość).


stula 2011-06-27 07:48:00


ostatni dzień czerwca 2011



ostatnio nie mam sił na wpisy bo...
trzeba podać antybiotyk
trzeba podać picie
wysłuchać i zareagować na:
mamo baw się mamo jeść mamo pić mamo podaj mamo to mamo mamo...........mamooooo...................


ale wiecie dzieje się, w kuchni (cebularze i pijane śliwki w czekoladzie), w pokoju leny (rysunki książki zabawy wygłupy), przy maszynie (nauka wszywania zamka zakrytego), porządki w szafach, porządki w materiałach zawodowych, segregowanie zawartości regałów i t d
tempo zadań do zrobienia w wakacje jest spore i marzę momentami o wrześniu zwłaszcza gdy:
- mamo no matko jedyna pobaw się ze mną wreszcie już gadam to sześćdziesiąty raz!!!!






słodka chłopczyca w nowej fryzurze


było spotkanie mini-licealne; fajne:)


następna notka będzie już o eko-kosmetykach. obiecuje.

stula 2011-06-30 22:11:59




książkowo i KONKURS (proszę o komentarze do 6 lipca)



Zanim jednak o kosmetykach popisze najpierw o książkach na dziś (lipcowo i sierpniowo).

Pisałam już swego czasu o







Kolejne pozycje, bardzo podobne w swojej tematyce to: Sztuka umiaru i Sztuka prostoty D. Loreau. Choć czytając obie książki mam wrażenie, że odkąd żyję kulinarnie według MM jest i prościej i mniej. Jem ubogo ale zdrowo i o to przecież chodzi. Choć kolorystycznie moje dania są piękniejsze niż wcześniej. Druga sprawa co jakiś czas oczyszczam plac, w sensie robię tzw. czystki w szafkach, szafach, półkach - pozbywam się nadmiaru. Oprócz wolnego miejsca zostaje we mnie spokój i ... porzestrzeń życiowa:)



Przyznam się, że nie czytałam jeszcze kolejnej książki Medycyna między wschodem za zachodem prof. Stopińskiej ale dość mocno zaintrygowała mnie dyskusja z autorką w Trójce. Wsłuchiwanie się w siebie, alternatywne metody leczenia; Ajurweda, medycyna tybetańska, chińska, mongolska - wszystkie te metosdy leczenia to nie do końca szamańskie tradycje. Poczytać myślę warto.







Jako mama marzę o dziecku, które je warzywa. Niestety tak nie jest więc posiłkuję się książĸami i eksperymentuję. Może kiedyś się uda:) Dlatego polecam z pewnością zaznajomić się z lekturą: Dobra dieta dla małych i dużych dzieci Anny Kłosińskiej.



Lekko,łatwo, przyjemnie i erotycznie jak zawsze u Gretkowskiej Trans. Wakacyjna lektura, utknęłam w połowie.



Tego pana cenię sobie przeogromnie. Jego książki powinny być obowiązkowymi lekturami w szkołach. Zakupiłam wczoraj kolejne: Ludzie na walizkach. Nowe historie. oraz starsza część - książki te dodają otuchy. Pokazują, że człowiek nigdy nie jest ze swym bólem sam, że cierpienie nie musi przybijać na ziemi, że człowiek to jedyna istota na tym świecie, która nieszczęście umie przerobić na czystej próby dobro. Kolejna książka tego zacnego człowieka to Kościół dla średnio zaawansowanych. Mottem jej jest cytat mojego ukochanego księdza od biedronek: "Nie przyszedłem pana nawracać, przyszedłem pana poinformować". Zasięgając informacji naprawdę warto, wszak w życiu - jak na giełdzie - tylko człowiek dobrze poinformowany ma szansę podjąć przynoszące zysk decyzje.





Dla Leny mam też na lato nieco czytania:) jedne nieco sobie poleżą zanim po nie sięgniemy inne są od zaraz:







K O N K U R S

Powodzenia!




stula 2011-07-02 22:01:19


06.07.11



Nasza Lena od poniedziałku dzielnie znosi pierwsze w życiu zastrzyki. Przyplątało się paskudztwo.
Pocieszamy się malując, rysując, wyklejając, czytając, piekąc ciasta z malinami; robiąc zabawkowe zakupy.
Jest wesoło mimo choroby.
---

Plany na nasze dwutygodniowe wakacje nabierają kształtów: Beskid, Pieniny, Bieszczady:)
---

Rozwiązanie konkursu:
Dzięĸuję za udział i za komentarze wszystkim osobom. Lena dziś wylosowała jedną z Was. Onlymy30 poproszę o adres do wysyłki książki na vttm@wp.pl
GRATULUJEMY!!!






stula 2011-07-06 21:22:12


8 lipca 2011



zaraz idziemy do lekarki (mam mega stres).
potem fryzjer.
potem już tylko myślami będziemy przy naszym dwutygodniowym szwędaniu się po beskidzie, pieninach i bieszczadzie.
spotkamy się z Mimi, Eugenią w Sanoku, może z kimś z Was?
trzymcie dziś kciuki za Lenencje plisss


stula 2011-07-08 10:02:48


8 lipca 2011 cz.2 dzień cudów



Lekarka po dokładnym osłuchaniu Leny stwierdziła - to chyba cudowne ozdrowienie; zero świstów i szelestów, czyste oskrzela i płuca! Kamień z serca nam spadł, ogormny.

Potem z lekkim sercem zostawiłam Lenę u Babci a sama oddałam się przyjemnościom - zakupy w zdrowej żywności, eko-kosmetyki, warzywa i owoce; i fryzjer - działa na mnie jak balsam na duszę. Obok mnie siedziała na oko 60letnia lekarka; pani Sonia doklejała jej długie kosmyki włosów. Pani lekarka wybierała się wieczorem na babską imprezę i postanowiła dobrze się bawić. Pani lekarka opowiedziała mi swoją historię życia tak, że popłakałam się ze wzruszenia - w młodości zmarło jej dziecko; w wieku lat 55 zachorowała na raka, amputowano jej pierś, po chemioterapii została łysa i z drugą nogą na tamtym świecie; ale wyszła z tego cało i zdrowo. Oblewając z mężem swoje zwycięstwo w resaturacji wyszła na moment do toalety - wróciła i mąż już nie żył - zmarł na zawał. Kilka lat dochodziła do siebie. Teraz mi mówi - kochana nauczyłam się żyć na nowo - chwytam chwile i zamieniam je w radość - i czekam chwili kiedy spotkam się z mężem.

Wychodząc z instytutu IrenyE. zadzwonił mi telefon pani z apartamentu, który spośród 30! sobie wymarzyłam żeby był nasz (ale nie rezerwowałam bo za drogo) powiedziała - no ok skoro wy tylko w trójkę to obniżę koszt wynajmu i .... już zaklepane!
Nasze wakacje więc wyglądają tak:
beskid tu
pieniny tu
bieszczad tu



stula 2011-07-08 21:36:20


wakacje:)



dziś na naszej Fabrycznej podziwialiśmy w zachwycie takiego pazia królowej...
a poza tym wakacje w pełni:)





stula 2011-07-13 20:18:03


i jak go nie kochać...



... od tylu już lat, niezmiennie.




dopisane 19.07.2011

popijając wieczorową błogą długą chwilą czerwone wytrawne mam smaka na wszystko:
- muffiny z wiśniami,
- makaron z pomidorami i serem,
- rustykalną tartę z cukinią (jakie my mamy cukinie na działce......... giganty!!!)
- zupę soczewicową.
- ogórki małosolne, które dziś cały dzień woziłam w samochodzi:)

... ale korzystając z tego, że len wakacjuje u babci udam się do sypialni:)



stula 2011-07-15 21:50:06


przed urlopem



nie jest fajnie bo nerwówka żeby zdążyć z wszystkim. wykreślam różowym flamastrem rzeczy już kupione, załatwione, wykonane, zrobione. a mnożą się one z każdym dniem. na szczęście część ogarnięta. jeszcze został samochód u mechanika na noc stąd wiśniówka z mamaszą o piętnastej to rzecz tak egzotyczna, że sama nie wiem czy mogę przechylić aby ten kielonek:) różowym flamastrem Leny przepisuję składniki na tartę rustykalną, będzie jutro z kurkami i cukinią.
mam wielkie słuchawki na uszach i śpiewam, wiem że za wiele w życiu chcę...
dostałam pierwsze prezenty urodzinowe: ed v. Ukulele songs oraz Water on the Road Eddie Vedder Live.
muzyka wylewa się wszędzie, uspokaja, unosi, wynosi w inny wymiar.
w lodówce leżała sobie cebula obok cytryny, cytrynę wrzuciłam do wody i ... woda ma smak cytrynowo-cebulowy. pyszności:)
nie chce mi się pisać o lipcowych przypadłościach pechowych.
chwilo trwaj życie za krótkie jest żeby się po tyłach oglądać.
boli czasem ale trzeba gnać do przodu.

muzycznie:
to
to
to
to

W drodze do nieba. Semafory gwiazd.
W zapachu chleba i muzyce co gra.


---
22.07.2011

odebrałam mondeaka z warsztatu i zauważyłam kolejne obdarcie - idealnie pasujące jako sprawka panów od remontu naszej drogi!!!!!!!!!!!!!!!!
poszłam na masaż - błogi długi i cudowny. zastanawiałyśmy się z Karlą czy bardziej zrelaksował mnie on dziś czy dopiero po urlopie będzie mi on potrzebny:)

to bywajcie!
my wybywamy do 7 sierpnia.




stula 2011-07-21 19:02:16




04.08.2011



Ostatnie dni urlopu spędzamy w Myczkowcach w Bieszczadzie.
Jest pięknie.
A w tym czasie Mistrz Tato poczynił na Fabrycznej takie cudo:)
(photo by R.Kot)




stula 2011-08-04 20:10:13


12.08.2011



tydzień po urlopie zaszyłam się w paru ważnych sprawach i nie wychodzę poza nie.
ok 500 zdjęć z wyjazdu czeka na selekcję, zalegam też z notką powyjazdową. będzie obiecuje.
póki co plany są takie, że jutro impreza urodzinowa na fabrycznej, po nd malowanie kafelek w kuchni na biało, potem jeszcze tysiąc innych planów.
nie mogę nadal w to uwierzyć ale piąty dzień jestem bez Leny - z małym wczorajszym wyjątkiem kinowym:)

póki co, koty męczone przez Lenę.





---


















stula 2011-08-12 12:18:57


16.08.2011 4 LATA LENY



16.08.2007



16.08.2008


16.08.2009


16.08.2010


16.08.2011


---









stula 2011-08-15 20:45:49


Kosmetyki naturalne u Stuli


 

Odkąd zaczęłam świadomie dobierać produkty żywnościowe zmieniłam zdanie na wiele tematów. Nie ukrywam, że nasze wspólne z JK marzenie – żeby zdrowo żyć – powoli nabiera odpowiednich kształtów a jesteśmy raczej w połowie drogi. Osobiście brakuje mi ćwiczeń, spacerów i ruchu fizycznego. Postaram się nadrobić to od września. Od dziś też na nowo odstawiam w 100% słodycze; pozwoliłam sobie ostatnio i efekty skórne są marne.


Do kosmetyków naturalnych nie musiałam się długo przekonywać. Inspiracją jak zwykle były znajome blogowe, Mimi oraz Magiczny Domek. Na dłużej zatrzymam się przy Mimi, którą miałam przyjemność osobiście poznać w trakcie naszych wakacji. Cudowna, piękna, mądra, delikatna, pracowita i naturalna kobieta. Tak mogłabym Ją określić. Spędziliśmy w Jaszczurkowej kilka cudownych chwil, pijąc przepszną kawę parzoną przez Sebastiana, rozmawiając, podziwiając wnętrza, smakując boskie śniadania eko. To ostatnie – eko – zapadnie mi długo w pamięci. Inspiracji po tej wizycie mam całe mnóstwo, od kosmetyków eko po malowanie kuchni na biało, po pieczenie bagietek oraz ku przestrodze – stop GMO! Obejrzałam już kilka filmów oraz siedzę w książkach na temat GMO jak i firmy Monsanto – jako potężnego wroga naszego zdrowia. Jestem tym wszystkim przerażona i nie dziwi mnie już dziś dlaczego chorujemy, dlaczego tyle nowotworów, bezpołodności itd. Jesteś tym co jesz! W Jaszczurowie uczulono mnie na zawsze na pewnego rodzaju jedzenie i nie tknę za żadne skarby świata. Obawiam się jednak, że nie jestem w stanie uchronić do końca przed GMO siebie i moich najbliższych. Żal mi rolników, którzy przez dziesiątki lat pracowali po to by jeść zdrowo, w jednej chwili cała ich praca idzie na marne. O tym będzie osobny post.


Dziś przejdźmy do tematu głównego czyli eko-kosmetyków. Nie porzuciłam do końca tych innych, nadal używam choćby podkładów i kremów Ireny Eris, czy też Nivea olejku pod prysznic Oil ale resztę postawiłam na eko! Wymienię tu kosmetyki, których używam od ok trzech miesięcy i które mogę spokojnie polecić, jeśli jest inaczej – zaznaczę.


Zacznę od mycia i pielęgnacji włosów. Tu używam kilku firm, po kolei:

Alterra Sensitiv Shampoo – szampon migdałowy i jojoba dla wrażliwej i podrażnionej skóry głowy na przemian z szamponem granat i aloes tej samej firmy. Do tego zaraz po umyciu odżywaka Alterra nawilżająca granat i aloes do włosów suchych i zniszczonych. Raz w tygodniu Alterra maska nawilżająca do włosów suchych i zniszczonych granat i aloes. Z tego zestawu jestem bardzo zadowolona.

Biovax L`biotica Intensywnie regenerująca maseczka do włosów suchych i zniszczonych z ekstraktem z miodu i cynamonu, olejkiem z migdałów. Z tej samej firmy dwufazowa odżywka panthenol jedwab + cynamon. Kosmetyki tej firmy (jak wszystkie, które tu wymieniam) nie zawierają parabenów, SLS oraz glikolu propylenowego.

Khadi – herbal shampoo honey & almond oil – cudownie kojący szampon do włosów.

Khadi – alma pulver – maska do włosów raz w tygodniu. Proszek należy rozmieszać z wodą i zostawić na noc, po czym nałożyć na 30 minut – jednak jest to maska raczej przeznaczona dla ciemnych włosów, mnie nieco przyciemniła jasny blond.

Logona – repair Shampoo Ginko - Odżywczy szampon do włosów z miłorzębem japońskim i nagietkiem wygładza i nawilża suche i zniszczone włosy.

Himalaya Herbals Protein Conditioner – odżywka proteinowa, ochrona koloru do włosów farbowanych; gorzki melon, marakuja, ciecierzyca, kiełki pszniczne – sprawiają, że zapach włosów po tej odżywce jest nieziemsko piękny.

 

Jeśli chodzi o resztę kosmetyków pielęgnacyjnych i kolorywch, wymienie je firmami:

Lavera – moja ulubiona firma.

Faces summer glow facial – to najlepszy samoopalacz jaki do tej pory używałam, cudowny zapach nagietka, idealny kolor, zero przebarwień.

Faces bio-calendula - żel oczyszczający do twarzy z wyciągiem z nagietka – bez którego nie rozstaję się nigdy; kupiłam już trzecie opakowanie i myślę, że jak dla mnie jest to strzał w dziesiątkę! Kremowa pianka wnika w pory a zapach nagietka, oczaru wirginijskiego oraz malwy długo utrzymują się na skórze.

Trend sensitive natural liquid foundation – podkład Ivory 02 – niestety nie kryje dość dobrze zmian na skórze twarzy i jak dla mnie odpada, choć rozprowadza się rewelacyjnie i trzyma się długo. Mogę go polecić osobom, które mają idealną cerę bez wyprysków i zmian. Posiadam sporo próbek tego koloru, zainteresowanym mogę wysłać próbki, cały podkład mogę odsprzedać z 10% rabatem. (zainteresowanych proszę o kontakt: vttm@wp.pl)

Basis sensitiv – krem pielęgnacyjny z masłem shea i olejem ze słodkich migdałów - jak dla mnie zastępuje on słynną rodzinną nivea. Noszę go wszędzie z sobą, smaruje twarz, ręce, buzię Leny.


Kolejna firma Logona, zaraz po Laverze – moja ulubiona.

Antybakteryjna pianka do mycia twarzy z miętą i oczarem wirginijskim oraz olejkiem miętowym, nagietkiem, zieloną herbatą, szałwią, rozmarynem, magnolią i korą wierzby – jak dla mnie rewelacyjna pianka po której wiem, że skóra jest dokładnie wyczyszczona.

Krem do twarzy na noc z bio-oczarem wirginijskim - lekka formuła, zawierająca ekstrakty z pluskwicy groniastej oraz delikatnego oleju z nasion passiflory, jak również wysokowartościowych olejów: jojoba i migdałowego oraz ekstraktów z zielonej herbaty, malwy, rumianku i oczaru wirginijskiego z biologicznych upraw, przywraca równowagę wodno-tłuszczową skóry. Krem stosuję już trzeci miesiąc i przymierzam się do ponownego zakupu.

Fluid nawilżający z bio-miętą – nakładam rano zaraz po umyciu twarzy, skóra po nim jest idealnie przygotowana pod makijaż. Lekka formuła, zawierająca takie bio-składniki, jak olej migdałowy i jojoba oraz ekstrakty z szałwii, mięty i lilii białej, jak również brodaczki i pluskwicy groniastej przeciwdziała powstawaniu wyprysków, absorbuje nadmiar tłuszczu i przywraca równowagę wodno-tłuszczową skóry. Efekt: skóra jednocześnie nawilżona i zmatowiona.

Bichemia Urody z Raciborza pomysł cudowny a produkty warte zakupu.

Hydrolat rozmarynowy – jeden z nielicznych hydrolatów po której nie mam pieczenia skóry ani zaczerwienienia. Idealnie zmywa makijaż!

Peeling enzymatyczny– stosuje go raz w tygodniu i skóra po nim jest gładka wręcz aksamitna, przy moich problemach z cerą – bardzo pomaga.

Serum Azelo-oliwkowe– stosuje raz w tygodniu na noc, jak do tej pory jestem bardzo zadowolona, skóra rano jest rozjaśniona, gładka i natłuszczona.

Firma Khadi wymieniona wcześniej przy pielęgnacji włosów zaintrygowała mnie maseczką do twarzy z problemami – Khadi vetiver - Maseczka dla skóry tłustej, z wypryskami i zaskórnikami. Maseczka Khadi zawiera wszystkie zioła i oleje, które zaleca Ajurweda, by przywrócić równowagę pH skóry i zachować ją czystą i wolną od toksyn. Maseczka pochłania i odprowadza nadmiar sebum i toksyn, oraz wspomaga gojenie się ran. Drzewko sandałowe i lodhra zawarte w maseczce regulują produkcję łoju  i działają przeciwzapalnie. Neem i kurkuma działają antyseptycznie. Manjistha zmniejsza blizny spowodowane trądzikiem. Gałka muszkatołowa z goździkami hamuje stan zapalny i zapobiega dalszej infekcji. Ta Ajurwedyjska maseczka jest niezwykle skuteczna – i ja to potwierdzam!!!

Firma Alterra (podobno dziecko Logony – nie wiem nie sprawdzałam).

Użwamy rodzinnie tych kosmetyków – kremowe mydło mandarynka i jojoba, żele pod prysznic wszystkie rodzaje zapachów, szampon i żel pod prysznic dla mężczyzn, peeling do ciała żurawina i figa, chusteczki nawilżające aloe vera– po których stan skóry jest rewelacyjny a na wakacjach zmywałam choć wyczytałam na wielu blogach, że są w stanie poparzyć – jestem skłonna w to uwierzyć bo maseczka Alterry aloe vera chyba tak działa – po jej nałożeniu moja skóra była zaczerwieniona dość mocno przez kilka godzin. Maseczkę osobiście odradzam.

Alterra – olejek do masażu migdały i papaja – rewelacja!

Alterra – krem na noc anti-age orchidea – raz w tygodniu może być.

Alterra krem na dzień brązujący do cery mieszanej – brzoskwiniowy – u mnie odpada, fatalnie się nakłada, zostają dziwne grudy – u mnie odpada.

Będąc w Lidlu kupiłam kiedyś róż na policzka firmy Suhada Mineral Rouge true red

Na koniec zostawiłam Wam perełki, zakupione u Mimi:)

Marocain Savon Noirzapach mydła nie należą do przyjemnych, po trzeciej kąpieli można się przyzwyczaić; działa cuda!!! Skóra jest jedwabiście miękka, nawilżona, odpowiednio naprężona, polecam!!


Olejek arganowy– można poczytać o nim w sieci m.in. Tu: http://www.biochemiaurody.com/sklep/oil-argan.html Smaruję nim wszystko:) traktuje go jak złotą buteleczkę na wszystko.

W najbliższym czasie przymierzam się do zakupów kosmetyków kolorowych, po przetestowaniu napiszę.


Tagi: kosmetyki naturalne; stop gmo!
stula 2011-08-17 13:16:04


20.08.2011



Dziś o 11tej ropoczęła się ceremonia pogrzebowa Igorka - jedynego synka Agaty i Olka.
Składamy kondolencje jednym z najcudowniejszych rodziców, jakich znam.
Igorek na zawsze, już na zawsze zostanie w moim sercu.
Niech odpoczywa w Pokoju.

Wielki Boże, mali chłopcy nie umierają przecież tak szybko...
(*)


stula 2011-08-20 13:11:16


22.08.2011



życie płynie dalej, toczy się, choć dla niektórych świat się skończył lub zatrzymał się w martwej ciszy...
---
czy czas przyniesie choć odrobinę ukojenia?
---

z Leną dziś "domowujemy", jajka w pomidorach, pomidorówka, sernik z mandarynkami.
przygotowujemy kuchnie na jutrzejsze malowanie.
oglądamy bajki i wyrzuciłyśmy na środek pokoju wszystkie zabawki.
zdejmuje ze ścian i półek zasuszone zioła i kwiaty, balkon zamienia się w składowisko zapachów i kolorów.
mam w sobie mimo bólu - Skarb na wyciągnięcie ręki, miękkie pachnące włosy Leny, jej pulchne paluszki i ciepłe słowa mamuś a ty będziesz zawsze moją mamą? będę będę na zawsze...














stula 2011-08-22 11:41:17


poniedzielnie



Święty Michale Archaniele, wspomagaj nas w walce, a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź nam obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy. A Ty, wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne złe duchy, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, Mocą Bożą strąć do piekła. Amen.”




stula 2011-08-29 09:24:07


pożegnanie wakacji 2011, 30.08.



wróciliśmy do domu przed 20tą, bo po pierwsze zmarzły nam palce u nóg, sandały na działce już nie wchodzą w grę; po drugie nieco gorączki po szczepionce przeciw grypie. przed 20tą zrobiło się już ciemno i jesiennie. jedliśmy w kuchni grillowanego pstrąga na fasolce, cukini i porze. i powoli zakończyliśmy wakacje. dziś pierwszy raz poczułam wszystkimi zmysłami jesień. na dodatek mam wielką ochotę na jedzenie a to nowość, bo jakoś do tej pory było mi wszystko jedno ile zjem, byle zdrowo. organizm zaczął magazynować na zimę?
---

ogromna tragedia, która w miniony weekend wydarzyła się u naszych znajomych, to co dzieje się wkoło (stale odbieram maile i telefony ze smutnymi informacjami) bardzo mocno odbiła się na nas, jako rodzinie. nie będę tu opisywać szczegółów. jedno jest pewne, znaleźć dziś pełną, mądrą i kochającą się rodzinę, to cud. wiem, nie ma ideałów ale chodzi o poczucie wspólnoty, zaufania, miłości i szacunku względem WSZYSTKICH członków rodziny.
---

ugotowałam sporo fajnych dań, ugrillowałam wszystko co możliwe, upiekłam sporo blach ciast i ciasteczek. przeczytałam wiele mądrych książek a do kolekcji kosmetyków anturalnych dorzuciłam krem matujący Natura Officinalis.




















stula 2011-08-30 21:18:03



1 września 2011



dziś moje dziecko wstało o 6:30 po czym samo się ubrało umyło spakowało i o 7:00 stało pod drzwiami mówiąc:
mamuś myj te włosy proszę, w pierwszy dzień przedszkola nie mogę się spóźnić!
do przedszkola mamy dwie minuty a chodzimy na 8mą :)

sporo jednak nowości, nowa szatnia, toaleta, sala. zostaje ta sama Pani na szczęście.
wszystkim nowym maluszkom - życzymy cierpliwości i uśmiechu!


Źródło: http://pinkthething.pl/

Przyjaciółka jednak nie wpadła na kawkę więc... postanowiłam pospacerować po naszej wiosce:) Znalazłam cudowną piekarnię czynną od 6tej do 11tej gdzie sprzedają pieczywo na zakwasie z mąki z pełnego przemiału! Oniemiałam z zachwytu i o mały włos nie ucałowałam z radości dużego pana w dużym białym fartuchu, na oko 75lat. Potem znalazłam mały sklepik/kramik gdzie oprócz używanych ciuchów stało mnóstwo dziwnych rzeczy:) Zakupiłam więc koszyk i sztućce. Pomalować go na biało?
Uwielbiam odkrywać swojskie miejsca tuż za rogiem!








stula 2011-09-01 11:17:52


weekend time (3-4.09.2011)



pamiętam zapach żniw i zabawę w słomie, sianie; smak truskawek prosto z pola; pamiętam poodzierane ręce po zrywaniu dziadów koło wilka na wsi u babci. pamiętam smak sera i mleka prosto od krowy; prosty i pachnący chleb z pieca posmarowany swojskim masłem. smak dziadkowej kapusty i żurku. pamiętam lalki z kolb kukurydzianych. wianki z tysiąca kwiatów na jednej łące. zapach obornika.

wszystko to przypomniało mi się na sobotnim spacerze w okolicach przygranicznych naszego kraju:) (Uchylsko) za wałem są już Czechy my idziemy 5km polną drogą. mijamy pola kapusty i kukurydzy, toczymy zabawnie koła słomy, zrywamy jabłka, gruszki i kradniemy jedną małą kolbę kukurydzy. ważki zjadają komary, powietrze pachnie kończącym się latem. nie mamy nic w głowach poza wolnością i nami, rodzinna wyprawa po wspomnienia. te najlepsze. Lena otwiera buzię ze zdziwienia - tak było naprawdę?

było sobie proste wiejskie życie. zdrowe naturalne pracowite. piękne.

stula 2011-09-04 21:53:55


Na jesienną chandrę, może drożdżówki...



Temperatura spadła poniżej 15stopni ciepła. Zebrałam już większość ziół z działki. Czekam na koniec września – zbierzemy stewię. Pozostało sporo cukini – stąd dziś pasteryzowałam słoiki z sałatką. Bardzo żałuję, że nie mam dużej piwnicy, dużej spiżarni, piwniczki ziemianki... Zachowałabym dla nas odrobinę lata aż do marca:) Boje się zimy, co będziemy jedli zdrowego?

Zawodowo przygotowałam się do startu, który ostatecznie okazał się falstartem. Cały tydzień siedzę z chorą Leną w domu. Po dwóch dniach przedszkolnych młoda dostała mega kataru, który trwał jeden dzień, następnie był jeden dzień suchego kaszlu bez kataru, kolejny dzień to już mokry brzydki kaszel. Dziś jest już dobrze ale profilaktycznie do niedzieli posiedzimy w domu. I właśnie... co tu robić jak wieje, leje i słońca mało? Niektórych z nas już dopadła jesienna chandra. kucharskich książkach, zamykam je o północy, w brzuchu mi burczy a sny mam iście kulinarno-erotyczne. Dobrze mi! Stąd dzisiejszy wpis to parę sprawdzonych przepisów, które po trosze znalazłam na innych blogach a nieco wprost od Jamiego, którego pokochałam miłością bezwarunkową, kulinarną rzecz jasna.

Sałatka z cukini. (przepis nie wiem czyjego autorstwa, w każdym bądź razie przyniosłam go od Mamaszy)

2,5kg cukini, 4 cebule, 2 szkl cukru (jak dla mnie wystarczy pół szkl fruktuzy), 1 szkl octu, 2 łyżki soli, 2 łyżki gorczycy, 2 łyżĸi curry, 1 pęczek koperku.

Wszystko wymieszać z pokrojoną cukinią, odstawić na 2 godziny. Potem wkładać do słoików i pasteryzować 6 minut. Podobno ten przepis idealnie pasuje też do ogórków.


Drożdżówki z owocami i kruszonką. (przepis pojawiał się na wielu blogach, m.in. Tu

Zrobiłam 6 sztuk (spore dość)

300 g mąki pełnoziarnistej (można dać tylko 600g pszennej)

1 jajko

25g masła

7g suchych drożdży

1/4 szklanki cukru

pół szklanki ciepłego mleka

1 rozbełtane jajo do posmarowania

kruszonka:

100 g mąki

50 g masła

50 g cukru

Przygotowujemy zaczyn: drożdże mieszamy z 1 łyżką mąki i 1 łyżką cukru i 4 łyżkami ciepłego mleka, odstawiamy na 15 minut. Mieszamy osobno jajko z cukrem, dodajemy mąkę i mieszamy. Dodajemy mleko, mieszamy; następnie zaczyn na koniec masło. Miskę przykrywamy ściereczką i odstawiamy na godzinę do wyrośnięcia. Ciasto dzielimy na 6 części, z których forumujemy bułki. Okrągłe placki układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i znów odstawiamy na chwilę pod przykryciem. Robimy kruszonkę: do średniej miski wsypujemy mąkę i cukier, w rondelku topimy masło, stopione masło przelewamy do miski i mieszamy wszystko łyżką, a później wyrabiamy palcami kruszonkę. Wracamy do bułeczek. Kiedy nieco podrosły, spodem szklanki robimy w nich wgłębienie. Następnie każdą drożdżówkę smarujemy jajkiem, do wgłębień nakładamy owoce i posypujemy całość kruszonką. Gotowe wkładamy do nagrzanego do 170 stopni piekarnika i pieczemy około 15-20 minut.

 


 

 

Na wielu stronach pojawił się przepis na chlebek cynamonowy, dla mnie to najsmaczniejsze ciasto drożdżowe jakie jadłam. A zjadłam go sporo pomijając wszelkie zasady MM czy też zdrowego rozsądku:) Niebo w gębie. Podaję link do oryginalnego przepisu TU

 


Była jeszcze pizza. Długo szukałam idealnego przepisu na ciasto. Kupowałam gotowe mieszanki na pizzę, zawsze wychodziła mi twarda, lekko przypalona lub znowu surowa itp. Wreszcie mam, idealną od Jamiego:)

500 g zwykłej mąki pszennej
375 ml letniej wody
2 łyżki oliwy z oliwek
7g suchych drożdży
pół łyżki cukru
pół łyżki soli

Do wody wsypujemy drożdże, cukier, sól i wlewamy oliwę, mieszamy i odstawiamy na 15 minut. Następnie miksturę wlewamy do mąki i zostawiamy tak ok 10 minut. Wyrabiamy ciasto. Miskę z ciastem przykrywamy ściereczką i zostawiamy do wyrośnięcia na ok 1 ha. Pizza u mnie zazwyczaj z mozarellą, tuńczykiem, pomidorami i rukolą. Moja osobista klasyka:) Lena woli z samym sosem pomidorowym.





Leniwe też były, mega szybkie mega smaczne na ciepło i na zimno. Bierzemy: 500 g twarogu wymieszanego z jogo naturalnym, 300g mąki, 2 jajka, cukier waniliowy do smaku - mieszamy i rzucamy na wrzątek, jak wypłyną gotuje 3-5 minut. Polewam zazwyczaj masłem, czasem jogo czy śmietaną najrzadziej:)

Teściowie wrócili z Portugalii i Hiszpanii, opaleni i szczęśliwi. W prezencie dostaliśmy kogucika na fartuszku kuchennym, ścierce oraz korku do butelek:) Fajny folklorystyczny motyw:)




I tak to, w niedzielę spodziewam się gości. Mamy w planach wypróbować sernik z malinami od … Jamiego rzecz jasna...


... i ciasto kruche z malinami z Lawendowego domu; maliny koniec lata, podziękowanie dla najbliższych za dobry czas na Fabrycznej:)




stula 2011-09-08 18:34:53


13.09.2011



po 8 dniowej przerwie posłałam Lenę do przedszkola.
po pierwsze, że kaszel i katar minął, oskrzela i płuca czyste,
po drugie, że młoda bardzo już chciała do dzieci, do zabawy, do ogródka, do pani.
po trzecie, że jak wczoraj JK załączył sobie film dvd to czułam się nieswojo, że nikt nie woła: mamuś już będzie ta bajka czy dalej te głupie reklamy... przebywanie z pociechą 8 dni 24 ha ... robi swoje ...

wczorajszy dzień po raz kolejny pokazał mi jakie mam wrażliwe dziecko. rano wstałyśmy leniwie, pokroiłyśmy warzywa na rosół, obrałyśmy 3 kg pomidorów na przecier w ramach zapasów, odebrałyśmy od pana przesyłkę od Mimi stąd i ... Lena zaczęła rozpakowywać. odwija i odwija folię po czym przybliża ją do nosa i mówi: "mamuś jak to pięknie pachnie, pachnie domem pani Moniki i pana Sebastiana. aż by się chciało tam być." popłakałam się ze wzruszenia bo dla mnie zapachy to też sentyment do miejsca, do osób, do dobroci... Widzisz Mimi, nie dość że Twoje ciasteczka nam osładzają żywot, to jeszcze co jakiś czas będziemy sobie dostarczać paczuszką Wasz zapach:)

zaparzyłam kubek kawy.
w głośnikach to. (od Elficy kochanej)

delektuje się samotnością.
dobrze mi.


stula 2011-09-13 08:36:27


changeover :)











stula 2011-09-14 22:03:42


kuchnia i inne...



dopieszczanie kuchni trwa. został jeden zakup w planach i będzie tak jak wymyśliłam.
efekty można obejrzeć tu.



poza tym weekend.
marzy mi się długi spacer górami.
i jak to wykombinować?

dopisane w sb
postanowiliśmy ostatecznie, że urządzimy sobie na skraju lasu pożegnalny letni piknik a potem pójdziemy na rodzinny długi spacer. i tak też było. cudownie.













a po spacerze po kawałku pysznego czekoladowego tortu mini własnoręcznie zrobionego. pierwszy raz robiłam tort, no powiedzmy mini-tort i powiem tylko tyle, że to dopiero początek... za tydzień dogramy resztę:)
dobrej niedzieli!






stula 2011-09-16 21:50:15


znalezione w aparacie JK :)










stula 2011-09-18 19:14:03


20.09.2011



odliczanie trwa!!!!
moja miłość muzyczna obchodzi 20te urodziny!!!
http://www.pj20.com/countdown/

zdążyłam kupić jeden z ostatnich biletów na jutrzejszy seans!
to PJ`mowcy łączmy się jutro o 20tej w kinie w Rybniku!

pozostało mi niczym nastolatce jak wtedy, wybrać którą z pięciu koszulek PJ`owych założę:)

dopisane w śr rano:
nie wiem co napisać bo mowę mi odebrało.
film był REWELACJĄ! i tyle.
wisienka na torcie mojego uwielbienia dla nich, wielkich sercem i małych prostotą muzyków:)



stula 2011-09-19 20:45:58


pędzący świat...



William Blake znakomicie podsumował dzieciństwo:

Zobaczyć świat w ziarenku piasku,

niebiosa w jednym kwiecie z lasu,
w ściśniętej dłoni zamknąć bezmiar,
w godzinie – nieskończoność czasu.


[tłum. Zygmunt Kubiak]

"Dziś dzieci zbyt śpieszą się na lekcje gry na skrzypcach albo na matematykę metodą Kumona, żeby w ściśniętej dłoni zamknąć bezmiar. A kwiecie z lasu może przestraszyć – bo co będzie, jeśli ma kolce albo jego pyłek wywoła alergię? Kiedy dorośli zawłaszczają dzieciństwo, pozbawiają swoje dzieci rzeczy, które nadają ludzkiemu życiu charakter i sens – małych przygód, tajemnych wypraw, drobnych wpadek i komplikacji, rozkosznej anarchii, momentów samotności czy nawet nudy”.

i jeszcze jeden cytat:

„Pusty kłos wznosi się do góry, pełny pochyla do ziemi”.

"...i tak sobie myślę, że warto jednak bez zasług w oczach ludzi, być pochylonym kłosem, nawet niecałkiem pełnym, niż wznoszącym się do góry od zachwytów i podziwów, nawet jeśli nie jest się tak całkiem pustym kłosem… bo przecież najważniejszym jest to, jak widzi mnie BÓG, a nie drugi człowiek..."



stula 2011-09-22 08:41:30


ljutenica, sukces i eko-kosmetyki



w piątek po przedszkolu Lena zarządziła, że idziemy na plażę poleżeć. rozłożyła koc, oświeciła lampę, kazała zrobić drinki plażowe i czytałyśmy gazetki:)




spotkałam się przy kawie z moją przyjaciółką uczcić sukces. Jej życiowy sukces. zakończono wszystko co dostarczało sporo emocji i złych doświadczeń. wierzę mocno, że od tej pory los będzie łaskawszy.

a dziś rano ugrillowałam papryki i bakłażany, usmażyłam pomidory, dodałam sól, masalę, czubricę i cebulę z czosnkiem. wszystko razem gotowało się ok godziny a potem bez pasteryzowania do słoików. podobna wersja tutaj. sos idealnie pasuje do makaronów, mięs, zup.





dokonałam też małych ekozakupów. przede wszystkim dotarła przesyłka z Biochemii Urody, a w niej: hydrolaty, maseczka morska oraz peeling perłowy. u zakonników tynieckich - szampon do włosów pokrzywowy. z ulubionego BioVaxu - witaminowe serum do włosów oraz gratisy, które otrzymuje przy okazji.









stula 2011-09-24 14:31:42



śliwki jesień i pms



czasem przychodzi i szarpie za struny nerwowe. uwrażliwia przesadnie. męczy od rana stanem niewskazanej melancholii. ciężko go opanować. potem mija jakby ręką odjął. ale póki co... przeganiam pms`a ciastem ze śliwkami. pachnie jesienią. słońce grzeje buzię Leny goniącej na placu zabaw z kolegą z przedszkola. owijam się swetrem na ławce. chwytam chwile. ulotne stany emocjonalne:)



Placek ze śliwkami
300g mąki
200g miękkiego masła
100g fruktozy
1 żółtko
-> zagniatamy ciasto i wstawiamy na 30 minut do lodówki

3 szklanki śliwek bez pestek
2 łyżki brązowego cukru
skórka z jednej cytryny
3 łyżki soku z cytryny
łyżka cynamonu
-> wszystko razem mieszamy

Ciasto wałkujemy na grubość 0,5cm od razu na blasze, na środek układamy śliwki i zawijamy brzegi. Pieczemy 10 minut w temp. 200st a potem ok 25 minut w temp 180st.
S M A C Z N E G O !



stula 2011-09-28 18:01:35


książki na wrzesień 2011



Szperam i poszukuję książek dla Leny. Obrzydły nam już historie królewny rozkapryszonej, żaby, śnieżki i innych. Lena uwielbia słuchać i domaga się nowych historii, wcale się jej nie dziwię, a ponieważ jest już w wieku, w którym należy podejmować trudne tematy to wybrałam dla niej pare pozycji.


Zakochałam się w książkach Wydawnictwa GWP. Piękne, kolorowe wydania, z mądrymi wstępami dla rodziców, ciekawe rysunki, bardzo pomocne historie. Lena była zachwycona, oglądała kilka razy każdą stronę analizując każdy szczegół ilustracji; uwielbiam na nią patrzeć wtedy. Ten zachwyt w oczach jest bezcenny!






"Królewna" Roksany Jędrzejewskiej-Wróbel. (jak to jest w życiu dziecka, kiedy samotne mieszka w złotej klatce, rodzice pracują, na pozór ma wszystko a tak na poważnie nie ma nic...)


"Dobre i złe sekrety" Elżbiety Zubrzyckiej. Książka pomaga zrozumieć mechanizm przemocy i zmowy milczenia w grupie. Mówi o dobrych tajemnicach ale też i tych złych, o kórych dziecko musi powiedzieć dorosłym. Zły dotyk, przemoc psychiczna i fizyczna, wszelkie przejawy dyskryminacji...





Dla siebie też coś znalazłam:
"NIE" z miłości. Mądrzy rodzice - silne dzieci. Jesper Juul. pare cytatów: "kiedy gaśnie spontaniczna radość z dawania i brania, znikają również miłość i wzajemne zaufanie"; "tylko wtedy możemy mówić szczerze TAK do innych i do siebie, kiedy jesteśmy w stanie także szczerze powiedzieć NIE"; "ludzie, którzy lubią mówić TAK, rzadko akceptują, kiedy ktoś mówi do nich NIE"; "Szczere i stanowcze NIE jest często lepsze dla dziecka niż wymuszone TAK".



DOBREGO DNIA!!!

 

Tagi: książki dla dzieci, książki dla rodziców, książki dla małżeństw
stula 2011-09-29 10:52:08



poniedziałkowa cisza i kawa samotnica



w poniedziałek rano uśmiecham się sama do siebie podpatrując jak domownicy ubierają swetry, pakują torby i jedzą śniadanie. wiem, że za chwilę zostanę sama. sama wypiję kawę samotnicę, sama zasiądę przy warsztacie zawodowowym, sama poprzeciągam się na balkonie jak kot do słońca, zapalę ostatniego papieroska tego lata, jesieni znaczy się. podumam na latem które odchodzi, że szkoda, że żal i wogóle. złapię łapczywie ostatnie promienie słoneczne do środka siebie.

czas już zdjąć kwiaty i motyle z szyb w pokoju Leny. czas przestawić się dekoracyjnie na jesień. zacząć szyć serca i bombki, żeby zdążyć. czas zacisnąć pasa bo sezon urodzinowo-świąteczny właśnie się rozpoczął. mam już prezenty na Mikołaja dla dziewczyn, mam dla dzisiejszej jubilatki mi drogiej:) po szwagrowski prezent jadę w środę. reszta w planach rozpisana w brulionie. tej jesieni zakupiłam sobie brązowe soczewki, ale jestem ciekawa efektu, może powinnam jednak zielone... gramy w kolory. włosy moje, szatynowo-brązowe, które od miesiąca raczę maseczkami, odżywkami i witaminami wreszcie są miłe w dotyku, lśnią i ... są zdrowe! udało się je zregenerować i niech tak zostanie.

w piątek przywiozłam do domu ławę Hemnes z Ikea, złożyłam ustawiłam, jest cudna - zakończyłam remont kuchni a teraz.... marzę o wannie zamiast kabiny w łazience. i znowu kombinuję...

wczorajsze święto Aniołów Stróżów bardzo mnie zastanowiło. ile to ten mój osobisty Anioł musiał się natrudzić przy mnie do tej pory. czas się zaprzyjaźnić i nie dawać okazji do ciężkiej pracy Osobistemu:)

słucham kolęd Annie Lennox. boskość:)
wczoraj minęło 1800dni odkąd bywam jako żona:)

update rano:
mamy ambitny plan październikowy związany z różańcem. poszłyśmy wczoraj na nabożeństwo. Lena bardzo zafascynowana swoim własnych różańcem, pachnącym, mahoniowym, z wizerunkiem maryjnym prosto z guadalupe; bardzo zaangażowanie drobiła koraliki głośno odmawiając modlitwę. i tak trwałam zapatrzona w nią do czasu, kiedy to ksiądz między jedną a drugą dziesiątką nie zaczął czytać zalecek. zaczął: Módlmy się za zmarłych: (...) Kot Leopold. Lena popatrzyła na mnie dużymi oczyma, po czym na cały głos: A TO ZA ZMARŁE ZWIERZĘTA TEŻ SIĘ TU MODLIMY MAMUŚ TAK? po czym sama sobie pokiwała głowa i jeszcze głośniej odmawiała zdrowaśki....
siostry zakonne, które siedziały obok nas miały po nabożeństwie, jedna wycierała łzy ze śmiechu kapiące do końca różańca.


stula 2011-10-03 09:30:00


piątek deszczu początek



kalosze parasole i kurtki przeciwdeszczowe. jakbym wróciła się do lipca...
---
miałyśmy wczoraj z Leną małego wirusa, lekka gorączka, katar, łamanie w kościach...
zaaplikowałyśmy to i tamto i ... wzięłyśmy się do roboty:
spaghetti bolognese - ze świeżych pomidorów...itd...
lemon curd czyli prosty krem cytrynowy - z przepisu Liski
i pierwsze w życiu moje tiramisu. pychota!
---
idę zaparzyć kawę samotnicę i rozpocząć ten deszczowy piątek.
weekend w całości urodzinowy.
---
tymczasem.
---
aaa na deszczowe dni zakupiłam sobie książĸę:



stula 2011-10-07 08:24:16


09.10.2011



niedzielnie zostałam sama do popołudnia.
JK na szkoleniu, Len u Dziadków.
pospałam nieco dłużej, choć zbyt długo sama nie umiem bo ... bycie samej ze sobą kusi bardziej niż pościel.
maseczka na włosy, peeling perłowy na twarz, długa kąpiel.
dłuuuuga kawa.
powystawiam ciuchy Leny na allegro.
posłucham muzyki.
pobędę.


stula 2011-10-09 09:37:07


środa



podjadłam sobie na kolację pomidora malinówkę z mozarellą i pleśniakiem polane sosem sojowym i octem balsamicznym.
pyszota.
od razu mam fazę głupawki po tym serze (tak tak Gieniu).
a i głowa, która bolała mnie od kilku dni - nagle przestała.

a poza tym chodz/ę(imy) jacyś niedopieszczeni, senni, ani chorzy ani zdrowi...
o co kaman???

wypiłam dziś pyszną i radosną kawę z Sis i wchłonęłam zapach miasta R. (Lola czyta?)
zlecenia się pięknie ustawiają w kolejce. choć przyznać się należy, że napisałam sobie plan o kryptonimie "O".
O jak oszczędności. wypisałam na kartce rzeczy których pod żadnym pozorem nie wolno mi kupować.
wyszła niezła miesięczna oszczędność. będzie na prezenty pod choinkę:) a tym samym moja terapia nad zakupoholizmem trwa:)


stula 2011-10-12 21:23:43


Lillaki Lenaki



Jakiś czas temu Lena otrzymała paczkę w której znalazła zestaw: kolorowanki, kredki, naklejki.
Wszystko pod znakiem Lillalou. Naklejki od razu nakleiła w swoim ulubionym miejscu. Kolorowanki poszły w ruch - pokolorowała jak umiała:) ale radości było sporo. Więcej uciechy znalazła jednak na stronie www.lillalou.pl gdzie mogła zalogować się i grać w biedronki, układanki i memory a najwięcej radości sprawia jej do tej pory ubieranie lalek (lilaków, jak mówi).






Tagi: lillalou
stula 2011-10-16 21:48:50


muzycznie niedzielnie cisza gra




umarłam przy nich.
potem pogrzebałam tu i tam i mam - cały zestaw dźwięków i słów.
niewyobrażalnie dobrzy są w tym co robią.
szczerzy.
bez patosu i naginania się.
najwyższa półka w naszym kraju.

a potem znalazłam to.
to destroy a city.
jak powiedziała moja serdeczna znajoma: "uwielbiam jak - rozpościera się - przepływa - czuję wewnętrzny skurcz - dzwoni mi w uszach - oszałamia - wsysa mi mózg - nie istnieje moje ja - nie mogę jednocześnie skrytykować ani pochwalić tego czego słucham, ale nie dlatego że mi się to nie podoba czy nie mam zdania na ten temat (to takie intrygujące słuchać czegoś i nie być w stanie tego zdiagnozować, wtedy to dla mnie znak że muzyka przerasta moje wyobrażenia, jest ponadto to co jestem w stanie określić słowami)"
ujęła to doskonale!
---

Ile by nie było lat
Jakie by nie były słowa
Ważne, by zobaczyć
Ważne, by zachować
Ważne, by osiągnąć cel

Jakie by drogi nie wiodły do jakich by drzwi
Zachowaj się godnie gdy któraś przyniesie ci wstyd

Ile by nie było spraw
Jakie by nie były zła
Ważne, by zobaczyć
Ważne, by odnaleźć
Ważne, by zrozumieć sens

Jakie by drogi nie wiodły do jakich by miejsc
Zachowaj się godnie gdzie któraś przyniesie ci śmierć
Jakie by drogi nie wiodły do jakich by miejsc
Zachowaj się godnie gdzie któraś przyniesie ci śmierć

(COMA "Nie ma Joozka")

i jeszcze to



stula 2011-10-16 22:02:13


jesień 2011



nie jest do końca tak jak latem, kiedy to promienie słońca dodają energii, biegamy po lesie po działce, jemy świeże warzywa i owoce.
mamy katary, kaszle, osłabienie; wrzodowcy skarżą się na bóle brzucha itd.
wczoraj wieczorem siedzieliśmy z Jk i kombinowaliśmy jak to przetrwać. Jk czytał o siłowni (którą oficjalnie zakładamy tylko i wyłącznie na użytek własny) a ja o zdrowym jedzeniu na czas jesieni i zimy. ponieważ Mimi podsunęła mi pomysł związany z makrobiotyką postanowiłam zagłębić się w temacie i przejrzałam całe morze informcaji w necie na ten temat i spośród tysiąca haseł wybrałam jednego człowieka, który według mnie jest w tym temacie mistrzem. znalazłam ciekawą stroną i czytam, mi.in. to:

MĄDROŚCI STAROŻYTNYCH

12 października 2011 - 15:06

Starożytni mędrcy przestrzegali, aby nie przesadzać w niczym. Każda skrajność jest złem i wcześniej czy później musi doprowadzić do katastrofy. Droga środka – czyli droga równowagi i harmonii – jest drogą najdoskonalszą. Dotyczy to każdej sfery życia, w tym także naszego zdrowia. I tak od nadmiernych rozmyślań – CIERPI ŻOŁADEK, ŚLEDZIONA I TRZUSTKA. Od trwogi – PŁUCA, a od gniewu i złości – WĄTROBA. Od lęku i strachu – CHORUJĄ NERKI, a nadmierne uciechy odbijają się na SERCU.
starożytni lekarze wymieniali także siedem wiodących czynników psychicznych powodujących zaburzenia równowagi w organizmie i sprzyjających powstawaniu różnych chorób. Są to: GNIEW, NIEPOKÓJ, SMUTEK, POCZUCIE BEZNADZIEJNOŚCI, TĘSKNOTĘ, STRACH I PRZERAŻENIE

Kazimierz Kłodawski, z wykształcenia politolog i pojętej promocji zdrowia.



stula 2011-10-20 08:51:12


24.10.2011



brr...........
nie cierpię jak mi się kręci w głowie.

zawodowe życie nabrało mega rozpędu.
słucham na przemian muzyki, wołania mojej córki, siebie żeby gdzieś uciec i zaszyć się, lekcji angielskiego z cd, głosów w słuchawce...

lubię takie tempo
pod warunkiem, że nie kręci mi się w głowie, że nie cieknie z nosa, że nie rozwala mi czachy we wszystkie strony.

byle do wiosny.


stula 2011-10-24 20:48:36


człowiek


Każdego ranka mojego życia
na nowo muszę kruszyć skorupę swojego ja,
świeżo narosłą wokół mnie, aby Twój Duch mógł tchnąć
i wytrząsnąć ze mnie ciemność, rozerwać sieć,
jaką utkał diabelski pająk z ciała
- gotowy schwytać duszę,
zanim się przebudzi,
by mogła sennie leżeć i słuchać węża.

George McDonald

ale bywają takie dni, że podłość ludzka mnie przerasta. ostatnio nagromadziło się wiele wątków w których z przerażeniem w oczach zobaczyłam totalne zło drugiego człowieka, jego nienawiść, zazdrość, chciwość, bezczelność. do ostatniego momentu nie wierzę, daję szansę, że to ja się pomyliłam może coś źle zrozumiałam. ale zło wychodzi i szydzi. fałszywe uśmiechy i gesty, słowa słodkie przesadnie a pod spodem nienawiść i zazdrość. bywają dni kiedy nie mogę znieść drugiego człowieka i najchętniej zabrałabym jk i l. i wyjechała stąd daleko.

Ciekawe, że przed Tobą Nieskończenie Świętym nie wstyd mi wstydzić się za moje życie.
Natomiast przebywając wśród innych podobnie przecież niedoskonałych robię wszystko
aby patrzono na mnie lepszym niż jestem w istocie.

Tomasz Żółtko



stula 2011-10-26 20:43:06


28.10.2011 drewniana rocznica



1825 dni
5 lat

stula jako żona

dzięĸi mojemu mężowi wierzę w miłość dobroć i cierpliwość
dzięki!


stula 2011-10-28 08:58:59



30.10.`11



jesteś uczestnikiem tej miłości?
czy tylko sympatykiem, obserwatorem, kibicem?
bo już nie wiem.

***

Coraz to z ciebie,jako z drzazgi smolnej
Wokoło lecą szmaty zapalone;
Gorejąc nie wiesz,czy stawasz się wolny
Czy to,co twoje będzie zatracone ?

Czy popiół tylko zostanie i zamęt
Co idzie w przepaść zburzon,czy zostanie
Na dnie popiołu gwiaździsty diament
Wiekuistego zwycięstwa zaranie

Coraz to z ciebie,jako z drzazgi smolnej
Wokoło lecą szmaty zapalone;
Gorejąc nie wiesz,czy stajesz się wolny
Czy to,co twoje będzie zatracone ?

Wiary dziś życzę tobie,że zostanie
Bo na tej ziemi jesteś po to właśnie
By z ognia zgliszcza mógł powstać diament
Wiekuistego zwycięstwa zaranie

(Popiół czy diament
Diament czy popiół
Popiół czy diament
Diament czy popiół
A ja wiem to jedno
I mam w sobie spokój
Będzie diament na pewno
Lecz skryje go popiół)

Powiedz:teraz lub nigdy,zamiast:będzie co ma być
I nie czekaj,aż głód spełni twoje cierpienie,tak
Czy wiesz,że jesteś po to właśnie ?



stula 2011-10-30 21:36:41




4 11 2011



jak już nie cieszy nic
trzeba się schylić uklęknąć
wyprosić łaskę pokory

i na nowo przywitać dzień
posłuchać muzyki
przytulić się do męża

odpocząć

Aby się stało

Gwiazdy by ciemniej było
smutek by stale dreptał
oczy po prostu by kochać
choć z zamkniętymi oczami

wiara by czasem nie wierzyć
rozpacz by więcej wiedzieć
i jeszcze ból by nie myśleć
tylko z innymi przetrwać

koniec by nigdy nie kończyć
czas by utracić bliskich
łzy by chodziły parami
śmierć aby wszystko się stało
pomiędzy światem a nami

kx Jan

---
działanie Ducha Świętego ma niesamowitą moc, przenika całe ciało i duszę, czujesz się jak w najbezpieczniejszej przystani tego życia. kołysze unosi tuli... nie potrzeba wtedy nic więcej. kiedyś przyjdzie taki czas, że na imię Jezus zegnął się wszystkie kolana tego świata. to jedyna SIŁA.

OŚWIEĆ DROGĘ MĄ CHOĆBY NA JEDEN KROK
I NIE POZWÓL MI W MIEJSCU STAĆ
CIĄGLE CZEKAM NA CUD ABYŚ NOWE PRAGNIENIE
W MOJE SERCE WLAŁ.




stula 2011-11-04 18:58:00


słoneczna listopadowa niedziela



bo my lubimy takie niedziele.
najbardziej na świecie.
poranne długie śniadanie w trójkę.
msza po której długi spacer w słońcu w trójkę.
kawa ciacho rosół w trójkę.
potem siłownia w trójkę.
i obiado-kolacja w ulubionej knajpce w trójkę.

lubię jak śmieją się oczy naszej trójki.
kocham ich.
i tyle.


stula 2011-11-06 22:03:12


kulinarnie (Dietetycznie Siostro!)



póki co stwierdzam same plusy. i przyznam się, że jak ostatnio nieco odbiegłam od norm to ... pojawił się ból. to ja już wolę jeść jak jem:)
wczoraj i dziś same rarytasy a to z racji odkrycia (dzięki koleżance MM) pewnej strony pewnych Sióstr:)
podam Wam co robiłam, co smakowało wybornie, co z pewnością przyczyniło się do małych rewolucji w naszej kuchni. dziewczyny z Dietetycznie Siostro! bardzo Wam dziękuję!!!

1. ciasto bez mąki
Można? można! rewelacyjne wilgotne smaczne dietetyczny.
Przepis TUTAJ! JK zjadł w zasadzie całe, tak smakowało a przyznać muszę, że JK nie należy do łasuchów. Istnieje wiele wariacji i możliwości podania tego wypieku.


Źródło: BLOG Dietetycznie Siostro!

2. Spaghetti Siciliano


Źródło: BLOG Dietetycznie Siostro!

3. Focaccia bez mąki
przepis TUTAJ! Uwielbiam wszelkie placki, pizze, focaccie, ciabaty i inne... To jest inne, z dobrym sosem smakuje rewelacyjnie. Można dodać ulubione dodatki i zioła, wypróbować co kto woli!!!


Źródło: BLOG Dietetycznie Siostro!

4. Kurczak bez soli z kiełkami


Źródło: BLOG Dietetycznie Siostro!

Chciałam bardzo podziękować Siostrom za pomysły, pracę którą wkładają w tworzenie tej genialnej strony kulinarnej!
---
A aktualnie pod grzejnikiem rosną bułki Kasieńki! Buźka!

Tagi: dietetycznie siostro!
stula 2011-11-08 11:14:12


11.11.11



i tyle...
:)
Mieczu mój kochany wydał dziś płytę Signs.
---

sobotnio z rana poszłam pobiegać. siedząc godzinę później popijając wodę wystawiłam twarz do słońca. trwałam tak kilka minut, zero myśli, spokój, cudowne uczucie. marzy mi się plaża słońce i woda...




stula 2011-11-11 18:35:08


16.11.2011



Rok ogromnych zmian w naszym życiu.
Od metod żywieniowych po świadomość  eko życia.
Poza tym wiele zmieniło się we mnie samej mentalnie, psychicznie i fizycznie.
Na plus, rzecz jasna.
Dziękuję wszystkim dziewczynom i chłopakom z Forum MM.
Dzięĸi Wam udało się to co zamierzałam:)
Wielki szacun dla Was!

stula 2011-11-16 09:33:30


tydzień minął nawet nie wiadomo kiedy...



... kolejny tydzień siedziałyśmy z Leną w domu z powodu przeziębienia. Decyzja o zostaniu w domu utwierdziła się po tym jak zadzwoniłam do pp i dowiedziałam się, że dziś przyszło do pp połowę dzieci, reszta chora. Plany były takie żeby zażegnać kaszel i sprawić, że moja panna poczuje prawdziwe "domowanie", takie z zapachem domowych ciastek, rosołem, żurkiem, zabawą, wygłupami. Dziś jest piątek, Lena śpi u dziadków, kaszel minął, a ja jestem królową tego domu mamuś, najlepszą na świecie:).




Pewna osoba ostatnio zadała mi pytanie, czy  moja córka dzierga już coś na drutach czy też szydełkuje? Zamarłam. Ale ... młoda wyraźnie jednak fascynuje się np maszyną do szycia. Potrafi tak pół godziny siedzieć, zmieniać sobie sama biegi, podnosić stopkę, szyć... Mało tego, kiedyś przyszywałam guziki na co Lena zareagowała: mamuś wytłumacz mi dokładnie jak to robisz? Wiecie co zrobiła po moich objaśnieniach? Przyszyła SAMODZIELNIE dwa guziki a ja zostałam z paszczę do ziemi...

Lena ma swoją ukochaną fryzjerkę, panią Krzysię. Więc jak moje dziecko wchodzi do salonu to ja mogę nie istnieć. Obie rozumieją się doskonale i nigdy nie pytają mnie o zdanie. Ostatnio wyszła z warkoczem w kolorze niebieskiem, jechałyśmy na urodziny do babci:)

Jak już wyjęłam maszynę do przeszycia paru rzeczy tak wymyśliłam nową poszewkę na świąteczną poduchę, do kompletu właśnie powstaje obrus, będą jeszcze serca itd Święta planujemy na złoto-biało-czerwono.


Litery pojawiły się u nas niedawno. Są cudowne, wykonała je Pani z Bielska, której serdecznie dziękuję. Poza tym chodziłam wkoło LIFE jak kosztowało 56zł potem jak 42zł a dziś udało mi się je zdobyć za 14zł w Home&You.
 
A miś wypadł z koszyka i leżał na podłodze w sklepie, wzięłam przygarnęłam i został z nami. Miś Stefan patrzy na Miecza i rybę. Od dwóch godzin przy świecach i herbacie z cytryną i świeżym imbirem zachwycam się nową genialną cudowną płytą Miecza. Ciarki na plecach.

Stoję dziś w kolejce na poczcie, Lena siedzi przy stoliku i wypełnia druczki; puszczam do niej oko i uśmiecham się; pan stojący przy Lenie nagle mówi: a już myślałem, że to do mnie pani tak miło się uśmiecha; tak mi się przez sekundę miło zrobiło, nie pamiętam kiedy ostatnio ktoś puścił do mnie oko?! A kiedy pan to ostatni raz zrobił? Chyba na studiach i ona została moją żoną. No to strzał w dziesiątkę! Udany, też jest tak piękna jak pani.

fruwam....


moje marzenia prawie fruwają
kiedy widzę je w twoich oczach
ty możesz to zrozumieć
słyszysz

ta zima była za długa
myślałem że nie wytrzymam
a teraz śpiewają ptaki
tak, ty słyszysz

jak wczesna wiosna
nie myślałem że jej doczekam
wiatr
nadzieja
słyszysz

usłysz moje wołanie

przyjdziesz
i zasiejemy to
co przeznaczył nam Bóg

marzę znów o wiośnie
ptaki śpiewające na wietrze
może kiedyś zrozumiem
co słyszysz
co ty słyszysz





stula 2011-11-18 20:11:05


dziś nietypowo cz.1



Dzisiejszy wpis jest dość nietypowy bo rzadko o tym rozmawiam publicznie. Ale jeśli choć jednej osobie, o podobnym problemie pomogę, to będzie miło. Chodzi mianowicie o problem brzydkiej cery, pryszczy, zmian trądzikowych itd. Problem spory i jak patrzę na niektóre nastolatki z ogromnymi zmianami, pootulane szalami, zapudrowane twarze, z głową w dół – to chce mi się za każdym razem płakać. Bo doskonale wiem co przeżywają. Jak potężnie spada samoocena, samoakceptacja, poczucie swojej wartości. Jeśli taka młoda osoba nie ma jeszcze oparcia w rodzicach, którzy mówią głupie hasła typu – poznasz kogoś to minie, znajdziesz sobie męża zniknie problem skóry. Otóż pytanie zasadnicze – jak taka osoba ma poznać kogoś, kto zakocha się w młodej może i ładnej ale pryszczatej? U chłopaków to jeszcze jakoś ujdzie ale każda dziewczyna chce być piękna (dobra mądra) dla swojego mężczyzny. Oczywiście medycyna idzie z postępem i istnieje szereg lekarstw, maści, antybiotyków – pytanie na ile są skuteczne. Tak bardzo chwalony izotek i inne jego pochodne, owszem są skuteczne ale po czym po dwóch latach problem wrócił; natomiast nikt nie wróci już zdrowia – czyt. szereg skutków ubocznych owych lekarstw. Kolejny problem związany z problemem trądziku to depresje oraz samobójstwa.

U mnie problem był od zawsze, genetyczne obciążenie. W latach młodości, dojrzewania itd. radziłam sobie maściami, żelami, drożdżami, antybiotykami - tetracykliną, dobre efekty trwały ok 6 miesięcy po 6 miesiącach brania leku. Parodia. Wykluczone mam zachwiania hormonalne, zbadany testosteron, estradiol, prolaktyna itd. Wszystko, oprócz lekko nie piję, warunki pracy mam idealne, stres minimalny. Problem trwał pewnie nie miała złych intencji ale nie pomogła a wręcz zauważyłam, że zamiast poprawy było znaczne pogorszenie. Okazało się, że moja skóra doznała szoku i błędnego koła – połączenie mikrodermabrazji, kwasu glikolowego, masażu twarzy olejkiem, alg czekoladowych – wszystko to super świetne ale nie dla cery z moimi problemami!!!

Trafiłam jakiś czas temu przypadkiem na znajomą znajomej... i od słowa do słowa okazało się, że dziewczyna studiuje kosmetologię i ma swoje pacjentki do których przyjeżdża do domu. Porozmawiałyśmy szczerze i zaproponowała mi eksperyment, wg Niej skuteczny. W zasadzie nic nie tracąc oddałam się posłuszenie Jej poleceniom. Dziś mam piąty zabieg i … efekt makijażu co … nie było możliwe w ciągu ostatniej połowy mojego życia!

Podaję co dokłanie od miesiąca stosuję:

(przy odpowiedniej diecie, dobrych wynikach hormonalnych)

  • co tydzień 7 zabiegów kwasem migdałowym + maseczka borowinowa

  • poszczególne zmiany smaruję na noc papką na trądzik firmy Jadwiga

  • myje twarz tylko i wyłącznie hydrolatem z rozmarynu oraz róży damascena z Biochemii Urody lub tonikiem Farmony Dermocos

  • na noc smaruję twarz kremem normalizującym Farmona Dermacos
  • rano nakładam na twarz krem z faktorem 50 firmy Iwostin SPF 50+ (spokojnie wystarcz 15), na to krem matujący Farmony i dopiero wtedy podkład, zdecydowanie polecam Dermikę True Magiq, kryjący i pielęgnujący

  • do tego dochodzą suplementy diety – przez trzy miesiące witamina A, wyciąg z kasztanowca z rutyną, kwasy omega 3 i 6, wiesiołek, można dodać do tego preparat Farmony

  • odrzuciłam wszystkie inne kosmetyki pielęgnacyjne! pierwszy raz w życiu postaram się wytrzymać przy jednych kometykach minimum 3 miesiące

  • całkowity zakaz wyciskania i męczenia poszczególnych pryszczy, jedyną metodą jest nakłuwanie igłą.

Póki co po miesiącu jestem zaskoczona pozytywnym efektem stanu mojej skóry. Jest super. Wielkim komfortem jest to, że nie muszę nigdzie wychodzić, kosmetolożka przyjeżdża do mnie, przez dwie godziny opowiada co właśnie robi, jakie to ma znaczenie itd. Pytanie tylko jak dalej będzie się to rozwijać, zobaczymy, dam znać:)

 




Tagi: cera trądzikowa
stula 2011-11-23 18:12:59


przedświątecznie:)



zanim wrzuciłam zdjęcia trwało to godzinę, macie jakieś sprawdzone miejsca, gdzie umieszczacie zdjęcia w sieci?

jako, że jutro już I niedziela adwentu wielki czas na odpowiedni stroik.



















Lena kazała sobie zrobić zdjęcie z ... nawilżaczem:)










potem upiekłyśmy chlebek bananowy naszej ukochanej apetycznej panny Sophie Dahl:)









i na koniec ... jak to się nazywa? Sutasz?



DOBREGO ADWENTU, CZASU PRZYGOTOWAŃ I OCZEKIWANIA NA URODZINY, NAJWAŻNIEJSZE TEGO ŚWIATA.




stula 2011-11-26 22:15:13


I niedziela adwentu 2011



Boże, pomóż wytrwać!
Ta chwila nie może być dłuższa niż życie.




---

do południa uczestniczyliśmy w niesamowitej Mszy Św. podczas której dokonano intronizacji relikwii bł. Jana Pawła II w zaprzyjaźnionej parafii. niesamowite przeżycie.

teraz JK na dyżurze a my z Leną popijamy herbatę z cytryną i imbirem, kolorujemy ozdoby, przywieszamy kalendarz adwentowy, w oknie powiesiłyśmy koronkowe gwiazdki, anioły i dzwonki.
mamy postanowienie - nie jemy słodyczy ale czy to się uda....









stula 2011-11-27 15:57:20


wtorkowo :)



klient odwołał spotkanie i termin mam wolny...
założyłam pomarańczowe grube rajstopy i wielką hobo sukienkę w pomarańczową kratę Gudrun Sjoden



z radości miałam założyć jeszcze nowe kozaki Thumper ale się powstrzymałam:)



i zaczęłam gotować a że dostałam wczoraj cudowny prezent! zestaw garnków BergHOFFa Orion z 22elementami ... no to zapachy w mojej kuchni i muzyka gra!



relacja kulinarna później...
---

a potem żeśmy z Leną spakowały trzy wielkie paczki do znajomych oraz trzy wielkie worki zabawek i pluszaków do domów dziecka. Lena z siebie bardzo dumna, że umiała przekazać dalej swoje zabawki!


stula 2011-11-29 10:17:20



II niedziela adwentu 2011



***
"my - istoty najbardziej rozwinięte ze wszystkich, a nade wszystko, obdarzone duszą dającą nam wgląd w zamysły Twórcy tego świata - mamy wobec Niego nie tylko prawa, ale też gigantyczne obowiązki" Sz.H.
---

...leci ten czas adwentowy a człowiek zapomina o Najważniejszym!


stula 2011-12-03 22:37:35


...



ponieważ mam świra na punkcie muzyki i bez niej moje życie byłoby ubogie to co jakiś czas takie perełki są dla mnie jak zupełna odskocznia od szarego życia.
proszę państwa oto:

Adele



stula 2011-12-05 08:57:03


święto świętego Mikołaja 2011



Lena lekko chora poszła do przedszkola z powodu paczki od Mikołaja. Wróciła szczęśliwa i pojechałyśmy prosto do p. Asi, osłuchowo czysto ale tydzień mamy siedzieć w domu i popijać syropy. Zdjęcia z Mikołajem będą później.

Stula też dostała paczkę od Mikołaja i dziś na tym chcę się skupić:)
Stula była grzeczna:)



I nawet ciasteczka upiekła dla Mikołaja i ciasto bananowe i pierniczki były:)




Moja Mikołajka S. wysłała do mnie cudo! Ręcznie robione świeczniki z ... tekstem Swojej Babci:
Drohowyże, dnia 8.I. 1935 r., czujecie to!!! Nie zapomniała też o Lenie i słodyczach:
DZIĘKUJĘ!!!!








Wesoło jest!!!



stula 2011-12-06 22:25:54


dziś nietypowo cz.2










Tagi: cera trądzikowa
stula 2011-12-08 21:19:21


kaszel



... męczy Lenę od tygodnia. nie ma żadnej poprawy mimo syropów, inhalacji, oklepywań, siedzenia w domu. gardło zdrowe, oskrzela i płuca czyste a kaszel jak u gruźlika. co to jest??? najgorsza wersja kaszlu jest nocą, nie musze pisać jak chodzimy niewyspani. wszystko wskazuje na to, że do świąt posiedzimy w domu:(
---
ja: Lenuś jak mi Ciebie żal, że musisz tak cierpieć przy tym kaszlu.
Lena: ale mamuś jak wcale nie cierpię, to nie jest aż tak uciążliwe.
K O C H A N A


stula 2011-12-10 11:40:44


III niedziela adwentu 2011



Zawsze się radujcie, nieustannie się módlcie. W każdym położeniu dziękujcie, taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was. Ducha nie gaście, proroctwa nie lekceważcie. Wszystko badajcie, a co szlachetne - zachowujcie. Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła. (1 Tes 5,16-24)

---
NIEDZIELA RADOŚCI jakby na przekór temu, że w tym tygodniu dwa razy się zawiodłam i jest mi smutno.

stula 2011-12-11 19:17:55


wtorek bez znaczenia nazwa dnia tygodnia



przez ostatni tydzień siedzenia z Leną w domu całkowicie pomyliły mi się dni tygodnia, dla mnie zawsze jest czwartek:)
Lena ponownie osłuchana przez lekarkę, gdzie wykluczono kaszel alergiczny astmę itd. małe zapalenie oskrzeli i antybiotyk na tydzień. wierzę, że teraz będzie dobrze.
swoją drogą odetchnęłam...

... wypiłam pyszną kawę espresso u Siostry i napatrzyłam się na nasze cudowne dziewczyny. tak mi tam dobrze.

w ramach rekompensaty za prawie miesięczne siedzenie w domu z córką (tydzień już minął, 2 do świąt i tydzień do NR pp nie pracuje) kupiłam sobie dziś bilet na koncert Renaty Przemyk na 14 stycznia 2012r.

proście a będzie wam dane
pukajcie do drzwi pozamykanych



stula 2011-12-13 14:39:08


?



to tymczasem.



to dla Marty jeszcze to:



stula 2011-12-16 22:09:40


IV niedziela adwentu 2011



Jeżeli kochasz, czas zawsze odnajdziesz, nie mając nawet ani jednej chwili.
(kx Jan)

---
czas jest dziś deficytowy...
czas to pieniądz...
nie mam czasu...
nie mam czasu...

a mnie jest zwyczajnie smutno, że ktoś dla mnie ważny nie znajduje czasu nawet na głupiego sms`a.
---

i dlatego spotkanie z Elfi było niczym balsam na smutki i refleksje ostatnie o rozmytych przyjaźniach.
i potem teksty z prozy życia Leny i JK - leżę na miękkim dywanie i płacze ze śmiechu! rozbawiają mnie do łez. Boże, jak ja dzięĸuję, że ich mam!!!
---

dziś klasyczny sernik cytrynowy Liski wyszedł rewelacyjnie!!! to pierwszy sernik w moim wykonaniu, kótry nie upadł nie opadł jest puszysty i przepyszny!!!
od kilku dni zachwycamy się perełką w postaci małej Alexy Narvaez, jest cudowna!
od kilku wieczorów przeglądam z zachwytem blog mamaskram

wczoraj zachwycałam się kurną chatą i oczami wyobraźni widziałam taką dla naszych dziewczyn na fabrycznej. dziś mój tato mówi mi tak - mam nowy projekt na lato, robię chatkę dla dziewczyn i pokazuje mi o dokładnie taką samą! padłam z zachwytu. co za jednomyśl!!! nigdy wcześniej o tym nie rozmawialiśmy!

(zdjęcia z www.mamaskramn.blogspot.com/)









stula 2011-12-18 21:09:39


słodkości życia...



obżeram się chałwą prosto z Ukrainy i nugatem prosto z Włoch.
dziewczyny MM są szalone i dobre. (dostałam stos kartek świątecznych od tych ludzików moich kochanych)
zjadam pierwsze prezentowe ciasteczka świąteczne od rodziców i Jolci.
słodkości są przedsionkiem nieba:)
---
zjedliśmy z JK obiad w Maszynie i pracujemy wspólnie przy jednym stole. Len u babci.
---
dla mnie mogałby być już sobota.















 




stula 2011-12-20 16:59:33



blisko coraz bliżej...



pobojowisko kuchenne w połowie "dekorancji" ciasteczek


przygotowane zestawy dla bliskich


czerwone koronki...



w sypialni zapaliłam tylko nieco światła





znajoma przesłała mi szwedzki magazyn wnętrzarski













puchate bambosze - ważna rzecz!



rożek na słodycze powstał w kilka sekund







ciasteczka pochowałam w puszkach, wysoko na półkach umieszczonych:)









świąteczna muzyka już przygotowana...


A na koniec piękny czas i piękna muzyka. (Yiruma - River Flows in You)



stula 2011-12-22 21:08:38


życzenia



Wszystkim moim Czytelniczkom i Czytelnikom, tym zaprzyjaźnionym i tym nieznanym, tym którzy tu stale i tym co rzadziej przebywają - życzę dziś Wesołych Zdrowych Błogosławionych Świąt Bożego Narodzenia.
Świętego spokoju i pokoju, słodkiego lenistwa i chwil radosnych, rodzinnych, przyjaznych w miłości spędzonych!


Stula



stula 2011-12-23 20:21:34


28.12.2011



no i jak u Was?
u mnie jakoś nijak.

uszyłam Pani Szalo okładkę na zapiśnik.
(o Jej obrazie napiszę i pokażę wkrótce)
odebrałam około 25 kartek świątecznych.
zapakuję zaraz ciasteczka do wysyłki.

i zjem paczkę M&M-sów:)
---
zamiast M&M-sów poszłam na siłownię.
500 calorii spalone 6km w tempie 9 na godzinę.
a teraz zabieram się za pracę:)
---

„Nie muszę nigdzie wyjeżdżać. Zawsze uważałem, że wszystko, co mnie naprawdę interesuje, jest blisko mnie.” (Stefan Gierowski malarz, pedagog)


Mietek Szcześniak po tym jak nagrywał bębny w domu Wendy W. wyjrzał przez okno i zobaczył ogoromny napis „Hollywood” - „Zacząłem się śmiać, mówię do Pana Boga – żarty sobie stroisz? przecież ludzie sprzedają duszę, skrobią pazurami, żeby tu być, a ja po prostu tu trafiłem i nawet nie zdawałem sobie z tego sprawę:)” Na własnej skórze odczułem co to znaczy: „Jeżeli Pan domu nie zbuduje, na próżno się trudzą ci, którzy go wznoszą”. Bo samy bym sobie tego ani nie wymyślił, ni nie kupił.

---

I jeszcze konieczne pozycje do przeczytania:

„Miłość, medycyna i cuda” Bernie S. Siegel (dla mojej chorej cioci, żeby uwierzyła, że stan ducha może zmienić stan zdrowia!)

„Marzenia i tajemnice” Danuta Wałęsa.




stula 2011-12-28 11:46:38


pozdrowienia



... specjalne dla Michała chciał z nazwiskiem Respondek!!!!
wszystkiego dobrego szwagrze wkrótce!

stula 2011-12-31 16:28:30

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz